Wyniki wyszukiwania dla słów: sanatoria w Krynicy


Sucha Góra
wcale nie jest sucha
przekonałaś się o tym
zjeżdżajac po rozmokłej darni
gdy wychudły młodzieniec zachwalał
panoramę Tatr błyskającą ośnieżonym pasmem
zza łagodnego Beskidu

wieczorek taneczny
wcale nie jest taneczny
przekonałaś się o tym
chrupiąc słone paluszki
i rozprawiając o Przybyszewskim
jak prawdziwa femme fatale
ścigana spojrzeniami
uzdrowiskowych
tygrysów w pasiastych szlafrokach

prawdziwe pożegnania
nie mają w sobie nic z wymarzonych
odczuwa się nagły brak
źródlanych wód
i adresu wychudłego młodzieńca
odchodzącego korytarzem
jak gdyby nigdy
nic


  Jak mi to przypomniało moje pobyty w sanatoriach, kiedy byłam
jeszcze taka młoda. A teraz...żadnych tu sanatoriów. Paskudny
kapitalizm.;-(
Musze sobie zafundować. W Polsce.
Rozdział pt.:  Przeżyjmy to jeszcze raz!
Ciekawa jestem , czy Budowlani w Krynicy jeszcze popularni?
Dzięki za wiersz. Rosa





| Sucha Góra
| wcale nie jest sucha
| przekonałaś się o tym
| zjeżdżajac po rozmokłej darni
| gdy wychudły młodzieniec zachwalał
| panoramę Tatr błyskającą ośnieżonym pasmem
| zza łagodnego Beskidu


[...]

  Jak mi to przypomniało moje pobyty w sanatoriach, kiedy byłam
jeszcze taka młoda. A teraz...żadnych tu sanatoriów. Paskudny
kapitalizm.;-(
Musze sobie zafundować. W Polsce.
Rozdział pt.:  Przeżyjmy to jeszcze raz!
Ciekawa jestem , czy Budowlani w Krynicy jeszcze popularni?
Dzięki za wiersz. Rosa


Pani Roso, kiedy postanowi pani przyjechać do Polski, podpowiem pani, gdzie
można się załapać na pętlę czasową - tj. znaleźć się w latach
siedemdziesiątych bez sztucznej stylizacji, ot tak, po prostu:-)
Istnieją takie miejsca, w których czas zatrzymał styl przynależny odległym
dekadom i gdzie prawie wszystko dzieje się 'daleko od szosy'.
Wrażenie niesamowite, naprawdę polecam:-)

dziudzia


| Jaki prześwit? Dlaczego nie elektryczna?
| Jakie tam jest profil - będzie zębatka?

Proszę się obudzić tu jest Polska.
Mozna tylko pomarzyć.Może kolej do Krynicy zlikwidują,


<ciach

Niby czemu ??????
12 par pociągów na dobę
1 Ex,
3 posp,
8 osob,

W sezonie dojeżdża tam wiele osób do sanatoriów itp.dlatego nie sądze aby
kiedykolwiek zlikwidowano tą linie.
Nic o tym nie mówiono!

Pozdrawiam!
Piotr Serwin
Nowy Sącz


Zastanawiam się, czy naprawdę nie ma chętnych na wyjechanie około godz. 8.00 z
tak wielkich kurortów, jak Krynica i Zakopane? Z Kryni mamy o 6.11, a potem o
13.45, a z Zakopca o 5.34 i o 12.00. Rozumiem, że w tych miejscowościach nie ma
zbyt wielu hut i koksowni, więc można przyjąć, że oprócz robotników
fabrycznych, znaleźliby się jacyś chętni na opuszczenie np. sanatoriów,
szpitali, domów wczasowych, po godzinie 5 rano??? Może się mylę?
pzdr
ws



Zastanawiam się, czy naprawdę nie ma chętnych na wyjechanie około godz. 8.00 z
tak wielkich kurortów, jak Krynica i Zakopane? Z Kryni mamy o 6.11, a potem o
13.45, a z Zakopca o 5.34 i o 12.00. Rozumiem, że w tych miejscowościach nie ma
zbyt wielu hut i koksowni, więc można przyjąć, że oprócz robotników
fabrycznych, znaleźliby się jacyś chętni na opuszczenie np. sanatoriów,
szpitali, domów wczasowych, po godzinie 5 rano??? Może się mylę?
pzdr
ws


niestety turnusy (jeśli coś takiego istnieje, a zapewne istnieje, są tak
poustawiane, ze wyjazd po śniadaniu lub po obiedzie bardziej się tym
kurortowiczom kalkuluje;
kurortom też się bardziej kalkuluje, bo robią generalne sprzątanie i pranie
gdy wszyscy wyjadą a zanim nowi przyjadą
osobiście jestem zwolennikiem, aby nie wszyscy na hura i w jednym czasie
wybywali z kurortów a na raty, a turnusy kończyły się w poniedziałki,
wtorki, środy lub czwartki



| Zastanawiam się, czy naprawdę nie ma chętnych na wyjechanie około godz.
8.00 z
| tak wielkich kurortów, jak Krynica i Zakopane? Z Kryni mamy o 6.11, a potem
o
| 13.45, a z Zakopca o 5.34 i o 12.00. Rozumiem, że w tych miejscowościach
nie ma
| zbyt wielu hut i koksowni, więc można przyjąć, że oprócz robotników
| fabrycznych, znaleźliby się jacyś chętni na opuszczenie np. sanatoriów,
| szpitali, domów wczasowych, po godzinie 5 rano??? Może się mylę?
| pzdr
| ws

niestety turnusy (jeśli coś takiego istnieje, a zapewne istnieje, są tak
poustawiane, ze wyjazd po śniadaniu lub po obiedzie bardziej się tym
kurortowiczom kalkuluje;
kurortom też się bardziej kalkuluje, bo robią generalne sprzątanie i pranie
gdy wszyscy wyjadą a zanim nowi przyjadą
osobiście jestem zwolennikiem, aby nie wszyscy na hura i w jednym czasie
wybywali z kurortów a na raty, a turnusy kończyły się w poniedziałki,
wtorki, środy lub czwartki


Ja sobie zdaję sprawę z "uturnusowienia" wczasów. Ale domyślam się, że istnieje
tam także coś takiego, jak "turystyka". Świadczy o tym moja ostatnia obserwacja
Krynicy około 8 rano. Odjeżdżały o tej porze pełne autobusy dalekobieżne w
chyba 5 kierunkach + lokalne. Zresztą w tak wielkich miejscowościach
wypoczynkowych robienie kilkugodzinnej przerwy rano, między bladym świtem, a
południem, jest chyba nie do przyjęcia. Przynajmniej nie jest to spotykana
praktyka na jakimkolwiek innym zarządzie kolejowym w Europie (wyłączając te
egzotyczne).
pzdr
ws


witam

moi rodzice jadą niedługo do sanatorium w Krynicy

No i szukam możliwości dojazdu.

Czy jest jakaś szansa łatwego dojazdu pociągiem ( tak żeby nie jechać 13
albo 15 godzin).

PKS Lublin - Krynica bezpośredni jedzie 8 godzin czy pociąg ma szansę go
przebić czasowo?



witam

moi rodzice jadą niedługo do sanatorium w Krynicy

No i szukam możliwości dojazdu.

Czy jest jakaś szansa łatwego dojazdu pociągiem ( tak żeby nie jechać 13
albo 15 godzin).

PKS Lublin - Krynica bezpośredni jedzie 8 godzin czy pociąg ma szansę go
przebić czasowo?


http://rozklad.pkp.pl/bin/query.exe/pn?

lechu


witam

moi rodzice jadą niedługo do sanatorium w Krynicy

No i szukam możliwości dojazdu.

Czy jest jakaś szansa łatwego dojazdu pociągiem ( tak żeby nie jechać 13
albo 15 godzin).

PKS Lublin - Krynica bezpośredni jedzie 8 godzin czy pociąg ma szansę go
przebić czasowo?


Jeśli PKS prowadzi kurs jakimś Neoplanem czy wozem o zbliżonych parametrach
to TYLKO PKS.
Dlaczego?
Pierwsze primo: wygodniej
Drugie primo: szybciej - żaden pociąg nie jedzie 8 godzin z Lublina do
Krynicy
Trzecie primo: brak przesiadek - co dla ludzi w pewnym wieku jest
najważniejszym argumentem
pozdrawiam świątecznie
Stefan


Pieszy turysta to gatunek na wymarciu. Tak samo jak ciągle powtarzana
tutaj propaganda, że w góry pociągiem.


Ja to na co dzień obserwuję i uważam, że zdecydowanie nie masz racji.
Pieszych turystów sporo się szwęda po Beskidzie. Dochodzą do tego ci
jeżdżący na rowerach górskich, którym samochodem osobowym czy autobusem
jeszcze ciężej jest jeździć.

W góry samochodem a jak nie ma samochodu to z powodzeniem komunikacją
autobusową.


Akurat dla omawianej linii kolejowej komunikacja autobusowa jest nie
najlepszą alternatywą. Autobusy zasadniczo jeżdżą trasą Nowy Sącz -
Łabowa - Krynica, bo jest krótsza. Do Muszyny dociera ich niewiele (1-2
dziennie). O takich miejscowościach jak Żegiestów, Wierchomla, Piwniczna,
Młodów czy Rytro nie wspominając. Przesiadka w Nowym Sączu z pociągu na
autobusy w kierunku tych miejscowości jest o tyle uciążliwa, że pomimo
planów od wielu lat nie udało się dworca PKS przenieść w rejon PKP. To
nadal jakieś pół kilometra albo dwa przystanki MPK.

Co więcej taka Krynica, czy Muszyna, to jednak góry. Część z kierowców z
nizin po prostu nie daje sobie rady na tych drogach - zwłaszcza zimą. I po
prostu nie przyjeżdżają tu. Inna grupa, to osoby starsze przyjeżdżające do
sanatoriów. W każdym razie dalekobieżne pociągi do Krynicy czy Muszyny
puste nie jeżdżą.



):

| IMHO bezsensowne sa Exy i ICki z Wawy do Lublina, Bialegostoku,
Olsztyna,
| Kielc i Bydgoszczy!

| Pewnie, ze tak. Ale bezsensowne sa tez IC do Zakopca i Krynicy. Przy
| predkosciach uzyskiwanych na tych  liniach oraz 3 zmianach lokow

A po co wymyslono wagony sterownicze?


Grzesiek, Ty badz realista. Wiem, ze marzysz o ICE3 na PKP, ale przy obecnym
tempie wprowadzania nowosci, to jak dobrze pojdzie - ja na emeryturze bede
ICE jezdzil do Zakopca do sanatorium, ale nie wczesniej...




| IMHO bezsensowne sa Exy i ICki z Wawy do Lublina, Bialegostoku,
Olsztyna,
| Kielc i Bydgoszczy!

| Pewnie, ze tak. Ale bezsensowne sa tez IC do Zakopca i Krynicy. Przy
| predkosciach uzyskiwanych na tych  liniach oraz 3 zmianach lokow

| A po co wymyslono wagony sterownicze?

Grzesiek, Ty badz realista. Wiem, ze marzysz o ICE3 na PKP, ale przy obecnym
tempie wprowadzania nowosci, to jak dobrze pojdzie - ja na emeryturze bede
ICE jezdzil do Zakopca do sanatorium, ale nie wczesniej...


A przy obecnym tepie 200 na cala CMK bedzie gotowa do 200 za 15 lat...
ICE3 mi sie marzy, ale wiem ze jest tak drogie ze niepredko wejdzie, juz predzej
bedzie to jakies Pendolino.

trzeba zaczac robic, bo inaczej to bedzie tak jak piszesz...


Dzięki, do sanatorium złożyliśmy dokumenty i czekamy na skierowani. Zaznaczyłam, że chcemy góry jak zwykle, ale to jest zawsze do końca wielka niewiadoma, raz była Krynica, raz Cieplice, a teraz zobaczymy, boję się tylko, żeby to sanatorium nie kolidowało z naszą pielgrzymką. Jak będę kiedyś szukać miejsca na wypoczynek w Świętokrzyskim to będę się z Tobą konsultować, jeśli pozwolisz.

Jeśli pozwolicie też dorzucę swoje trzy grosze. Niedawno wróciłem z sanatorium (Krynica), gdzie przyznałem się lekarzowi do regularnego zażywania Thiogammy w związku z moją polineuropatią. Spytał, czy nie lepiej byłoby brać mleczko pszczele (pod język żeby się lepiej wchłaniało), skoro jestem pszczelarzem. Skuteczność wielu produktów pszczelich już dawno wypróbowałem na sobie z b. dobrym skutkiem, ale tej właściwości mleczka pszczelego jeszcze nie znałem. A może ktoś z was miał jakieś doświadczenia z tym związane?

Do bzz.

Z tego co ja ustaliłem przed moim pobytem w sanatorium po misji w Afganie na dzień dzisiejszy ( lecz moge sie mylić ) mozna korzystać praktycznie z n/w. Sanatoriów tj ;

- 20 Wojskowo Szpital Uzdrowiskowy w Krynicy - Zdrój.

- Szpital - Sanatorium Wojskowe w Busku Zdrój.

Ja byłem na takim 2 - tygodniowy turnusie antystresowym po misji w Krynicy Zdrój było O.K. warunki dobre, jedzenie też, zabiegi itp, itd.

Podaje Ci wszystkie namiary na 20 WSzU w Krynicy Zdrój i tam pytaj co i jak. Sa tam fajni ludzie to Ci powiedzą, co i jak.

RECEPCJA 20 WSzU Krynica Zdrój - tel. MON 124-211 lub końcówka 266.

Pan mjr SZYDŁOWSKI osoba odpowiedzialna za takie turnusy ( fajny oficer i całkowicie kompetentny w tym temacie jest OKI. )
tel. MON 124-535 lub końcówka 435.

Uważam, że tam sie wsio dowiesz co i jak jak tak załatwiałem, ale pamietaj, że wszystko zaczynasz od swojego lekarza w JW.

Pozdrawiam.

Witam Panów.
Dla powracajacych z misji i zainteresowanych pobytem w senatorium podaje namiary na wszystkie dostępne w tym roku:
20 Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny 33-380 Krynica ul.Świdzińskiego 4
http://www.sanatorium-wojskowe.krynica.sacz.pl/o_nas.htm
21 Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny 28-100 Bysko-Zdrój ul.Rzewuskiego 8 http://www.sanatoria.com.pl/busko/wojskowy/
22 Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny87-720Ciechocinek ul.Mickiewicza16
http://www.sanatorium-wojskowe.ciechocinek.pl/
23 Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny 57-540 Lądek-Zdrój pl.Mariański7/8
http://www.23wszur.pl/sanatorium.htm

[ Dodano: Sro 15 Lut, 2006 ]

[quotelinka w chwili obecnej juz nieprzysluguje urlop w ramach wypoczynku w sanatorium wypoczywasz wramach swojego urlopu. ponadtood 23 09 06 misiinarze zostali pozbawieni dni za prace w soboty i niedziele.Ajeśli chodzi o sanatorium to polecam Krynicę Gorską.POZDRAWIAM aktualnie na misji w RD KONGO="mat33"]...jako odrebne wolne od pracy[/quote]

Odświeżam temat
Szpitale Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjne
Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny
33-380 KRYNICA
ul. Świdzińskiego 4
Komendant: płk Romuald LIPSKI
tel. centrala: 0-18 (4)14-62-11 tel. komendant: (4)14-62-50
leczenie chorób układu pokarmowego, moczowego i ruchu

Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny
28-100 BUSKO-ZDRÓJ
ul. Rzewuskiego 8
Komendant: płk dr n.med. Bernard SOLECKI
tel. centrala: 0-41 378-24-17 CA MON 17-59-00 komendant: CA MON 17-52-20
leczenie chorób narządu ruchu

Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny
87-720 CIECHOCINEK
ul. Mickiewicza 161
Komendant: płk Ireneusz LELWIC
tel. centrala: 0-54 283-32-11
e-mail: office@sanatorium-wojsko-we.ciechocinek.pl
leczenie chorób serca, układu ruchu,układu oddechowego

Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny
57-540 LĄDEK-ZDRÓJ
pl. Mariański 7/8
Komendant: ppłk lek. Jan SOSNOWSKI
tel. centrala: 0-74 811-72-00 tel. komendant: 811-72-19 e-mail: sanwo@wp.pl
leczenie chorób narządów ruchu, reumatycznych, neurologicznych

Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny
57-350 KUDOWA-ZDRÓJ
ul. Zdrojowa 34
Komendant: płk Zbigniew GÓRECKI
tel. centrala: 0-74 866-14-04
CA MON 65-15-09
e-mail: poczta@24wszu-r.kudowa
leczenie chorób przemiany materii, serca


Proszę o wrażenia i opinie osoby, które przebywały w sanatorium w Busku-Zdroju lub Krynicy.

Witam ! 11 maja wybieram się do sanatorium w Krynicy stąd moje pytanko - czy jeżeli w przeciągu roku mogę pojechać tam dwukrotnie to należy mi się wolne 2x7 dni (14) czy 26 dni ogółem ? Słyszałam wiele opinii i bardzo chciałabym znać wersję właściwą. Pozdrawiam gorąco i dzięki z góry.

Jestem za tym, żeby stare K....wy wracajace z sanatorium w Krynicy, oczekujace na autobus z biletem z kasy przy Hawanie pakowac od razu z bagażem do luków

Zgadzam się. Najfajniejsze jest jak ich kiermani, albo taksówkarze naciągają Dzisiaj np. wsiadły babki do H10 relacji NS-K-ca Z. Czarny Potok Pegaz i się pytają czy dojadą na Jaworzynę, kierowca, do nich, że tylko do Czarnego Potoku (nie zaprzeczył) po czym powiedział że... muszą się przesiąść pod Szpitalem Chwilę potem jechała 2 pod Gondolę, także PKS zgarnął podwójnie.

SE: W sanatoriach łupią emerytów

Przegląd prasy: W uzdrowiskach z każdym rokiem jest coraz drożej i płacić trzeba dosłownie za wszystko - zauważa "Super Express".
Gazeta wylicza, że za sam pobyt w Nowym Domu Zdrojowym w Krynicy zapłacić trzeba co najmniej 38 zł za dobę i to w pokoju trzyosobowym bez łazienki. Drugie tyle kosztuje wyżywienie. Obiekt oferuje parking dla klientów, ale każda doba postoju to kolejne 20 złotych!

Co więcej, w sanatoriach nie ma bufetów, w których można by tanio kupić herbatę czy coś słodkiego. Kuracjuszom pozostaje udać się do kawiarni. A tam za kawałek ciasta muszą wydać prawie 7 złotych. Kawa czy herbata kosztuje więcej niż w dużych miastach - bo 6 złotych.

Ceny w uzdrowiskach oszalały! Nie są już one dla chorych i biednych, ale dla zdrowych i bogatych - podsumowuje gazeta.


P.S. Ala za to w tych słynnych już sondażach, to pewnie właśnie emeryci i renciści bardzo chwalą naszego dobroczyńcę Tuska, PO i służbę zdrowia...!

Jeden facio pokazuje fotografię swojemu koledze z pracy:
- To zdjęcie zrobiłem w Krynicy. Widzisz te babki? Z każdą z nich się kochałem, kiedy byłem tam ostatnio w sanatorium.
Kolega z zaciekawieniem ogląda fotografię i nagle zauważa na niej zdjęcie swojej żony. Wqrwion strasznie chce się upewnić:
- A z tą też się kochałeś?
- Nie, z tą nie. Ona jedna była wierna!
- Ufff - odetchnął z ulgą.
- Wyobraź sobie, że jako jedyna przyjechała z mężem i z nim wyjechała...

Witam, panie Janku.
Zastanawiam się, co myśli pan o fizykoterapii w leczeniu rzs. Własnie skonczyłam serię magnetoterapii i laseru zleconą przez reumatologa. W kwietniu wybieram się do sanatorium, prywatnie, w zwiazku z tym mam jakiś wybór. Mieszkam na Pomorzu.Czy wyjazd w góry to jest TO? Myślę o Krynicy. Jakie zabiegi uważa pan za > pożyteczne> ?
W zwiazku z wiecznie lodowtymi palcami lekarz odradza krioterapię.
Pozdrawiam.

witam,

sorki, że zmieniam nieco temat, ale czy ktoś z Was jeżdził do sanatorium podczas dializy otrzewnowej i jeśli tak, to gdzie ewentualnie

co do Krynicy to osobiście byłem w sanatorium już naście razy i zawsze byłem zadowolony...choć najbardziej z pobytu zimą bezpośrednio przed Świętami Bożego Narodzenia, na które już byłem spowrotem w domku

chodzenie po górkach ma swój urok...

Cześć Dziewczynki !!!

Pieweczko kochana, żadko sie teraz odzywam bo sprawy u mnie pozmieniały się na tyle, że przerwałam starania pewnie już na zawsze.
Cieszę sie, że się odezwałaś i jak mogę coś doradzić to proponuję Ci wyjazd do sanatorium,
ja skorzystałam z tej propozycji dzięki czemu moje jajowody są drożne. Sanatorium po szpitalne jest darmowe, załatwia się je u lekarza pierwszego kontaktu, po szpitalu szybko przydzielają termin wyjazdu. Naprawdę polecam z całego serca, jeśli możesz to jedź, będziesz bardzo zadowolona. Ja byłam w Krynicy (górskiej ) i to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu.

Pozdrawiam Was dziewczyny, trzymam kciuki i cały czas Was podglądam.

Hello! Wlasnie dzis mam ostatni dzien okresu i juz niedlugo plodne. Ostatnio sie musialam zdenerwowac bo tesciowa zaprosila nas do Krynicy Morskiej. Jest tam w sanatorium i na przyszly weekend mamy do niej dojechac. Wymyslila sobie ze pokoj jest tylko 3 osobowy i mamy byc z nia. Mąz mowil jej kilka razy ze w gre wchodzi tylko 2ka. Normalnie brak domyslnosci. Tak trula i trula, ze w koncu jej musial wyjasnic ze szczegolami, ze staramy sie o dziecko. A wlasnie w przyszly weekend zaczynają mi sie dni plodne. (((:

Witam!
Zamieszczam swoje zdjęcia neonów

Neon na komunistycznym hotelu PATRIA przerobionym na sanatorium, lok. Krynica-Zdrój


Neony na pensjonatach Mielec, Kaprys i Orion. lok. Krynica-Zdrój








I neon na jakimś hotelu gdzieś w okolicy, dokładnie nie wiem gdzie.


Co wypiłam:

Krynica: zdrój główny, słotwinka, jan, zuber

Szczawnica: jan magdalena (kurde wstałam wcześnie żeby to wypić żeby spróbować- jej czysta solanka masakra mało co się nie ....)

Krościenko: jakieś tam piłam ale nie pamiętam nazwy, wiem że nie było tam pijaclini tylko szlo się do parku?? chyba jedno się Michalina nazywało ale nie pamiętram

Szczawa: Hanna i jakieś drugie Legut?? coś w tym stylu

Rdzawka: :pocieszna woda"? takie źródełko w okolicy kościoła, tylko trzeba przejść na drugą stronę drogi

Muszyna: Złockie I, złockie II (w jakims sanatorium metalowiec to było chyba)

to na tyle - ja też nie przepadam za tym ale jestem cholerną experymentatorką i wszystkiego spróbować muszę

na pewno więcej zarabia bo z Rzeszowa do Jasła ludzie się zabierają

Tam to normalnie tłumy jeżdżą...

Wątek krynicki na forum ROW

Ale muszę dorzucić swój grosz. Otóż jednym z paradoksów naszej kolei jest to, że np. po sezonie letnim łatwiej dojechać do Ełku niż do Krynicy gdzie w samym kurorcie jest kilkadziesiąt sanatoriów, domów wypoczynkowych, ośrodków rehablitacyjnych itd. Z resztą to samo (ale w mniejszym zakresie) w Żegiestowie, Piwnicznej, Muszynie itd. Dla PKP PR ten region nie istnieje... za to kokosy robi w tych okolicach PKS no i nawet wyczuło coś Intercity uruchamiając nowy pociągo do Krynicy.

Jak jeździły nocne Bieszczady to czasem jeździłem lub oglądałem w K-cach. Po sezonie letnim grupa do Krynicy miała frekwencję, grupa do Zagórza jeździła pusta. Nasze drogie PKP udupiło jednak poc. do Krynicy, zostawiając Zagórz który znaczenie ma tylko typowo letnie... Ale tak to już jest z naszymi specami od "marketingu"...

w Krynicy byłam kiedyś u babci w sanatorium

a u mnie się powoli kończy 1 lo.
ale szybko czas leci !


O! Ale fajnie Myslałam że nikt raczej nie wie nawet gdzie to jest
I co jak Ci sie u nas podobały hym?

W Krynicy Morskiej, w której miałem okazję w zeszłym roku wypoczywać, problem plażowiczów w kościele został rozwiązany inaczej - tamtejsi Franciszkanie obok kościoła odprawiają msze polowe dla wczasowiczów. Na przyklasztornym placu na stałe zainstalowano ławki, a ołtarz w wielkiej łodzi rybackiej. Kościół znajduje się blisko samej plaży, stąd wielu ludzi chodzi na nabożeństwa z leżakami, kocami i parawanami, które można zostawić przy ogrodzeniu. Na zewnątrz krótkie spodenki i bluzki bez rękawów nie rażą aż tak bardzo. A rozlegające się po okolicy dźwięki nabożeństwa odprawianego na świeżym powietrzu jak magnes przyciągają wczasowiczów, kolonistów i kuracjuszy z okolicznych sanatoriów.

Rozmowa dwóch kolegów z pracy, jeden pokazuje drugiemu fotografię z sanatorium:
- To zdjęcie zrobiłem w Krynicy. Widzisz te babki? Zaliczyłem każdą z nich, kiedy byłem tam ostatnio w sanatorium.
Kolega z zaciekawieniem ogląda fotografię i nagle zauważa na niej swoją żonę. Wściekły, chce się upewnić:
- A z tą też się kochałeś?
- Nie, z tą nie. Ona jedna była wierna!
- Ufff - westchnienie ulgi.
- Wyobraź sobie, że jako jedyna przyjechała z mężem i z nim wyjechała...

Z promocją Krynicy w ogólnopolskich stacjach telewizyjnych czy radiowych jest słabiutko. Bardzo mało się pojawia informacji o naszym mieście na palcach rak można wyliczyc ile jest w roku Froum i Festiwal Kiepury i chyba tyle. Natomiast nieco lepiej jest w lokalnych. Jednak uważam, że nie w pełni wykorzystuje się media ogólnopolskie. Trudno mi powiedziec czemu tak jest czy w świadomości i postrzeganiu Krynicy jako miejscowości prowincjonalnej czy też ze słabych więzi spoełcznych. Wiele osób przyjechało z óżnych stron Polski. Z bliższych i dalszych miejscowości może jeszcze nie do końca wrośli w przenosni w tutejszy krajobraz kulturowy i przez co nie do końca czuja się Kryniczanami. Nie wiele osób mających potomków urodzonych i wychoanych w Krynicy. Lokalny patriotyzm stopniowo zaczyna dojrzewać i co nie którzy zaczynaja sobie uświadamiac realia gospodarki wolno rynkowej. PDo 19990 roku nie trzeba było sie martwic o klienta. Państwo kierowało na leczenie uzdrowiskowe i obłożenie przez cały rok prawie było 100%. Przez Deptak trudno było przejść, tłumy ludzi przemieszczały się z sanatorium na zabiegi czy kuracje pitną. Obecnie oczekiwania gości sie zmieniły. Ważne jest jak już wspomniane było zapewnienie różnych form spedzenia czasu wolnego. Nie wiele osób bedzie przyjeżdżać tam gdzie sie nic nie dzieje. To samo dotycy kapitału. Inwestor nie będzie lokował kapitał tam gdzie nic ni wie o uwarunkowaniach pozwalających ocenić poziom ryzyka. Dlatego o Krynicy powinno sie mówic jak najwięcej oczywiście z jak najlepszej strony. Chodzi zachęcenie gości do przyjazdu do Krynicy a nie gdzie indziej.

zastanawiam się dla czego nie wszystkie ośrodki wypoczynkowe i sanatoryjne mają swoje strony www może brak jest zainteresowania ze strony ich kierownictwa, a może wszyscy myślą, że wystarczy rozmowa telefoniczna, jeśli już taka strona jest, to albo oferta nieaktualna, lub informacje o obiekcie takie ubogie, mam prośbę jeśli możecie to zorganizujcie takie strony o swoich obiektach i dbajcie o dobrą informacje na nich, ja z zainteresowaniem poczytam a potem przyjadę i zostawię parę złotych w krynicy, no chyba, że macie inne pomysły na zarabianie, inne niż turystyka,
pozdro karol,

Zbigniew Ziobro - urodzony w 1970 roku. Syn Krystyny i Jerzego dyrektora sanatorium w Krynicy Zdroju, członka PZPR i sekretarza miejscowego komitetu. Dzieciństwo spędził mały Zbyszek w sanatorium, potem poszedł do szkół. Skończył prawo z wynikiem 3,8 i zaczął marzyć o aplikacji, najprostszej z możliwych, czyli prokuratorskiej. Oblał egzamin w Krakowie, ale był chłopak ambitny i pojechał na Śląsk. Już po 3 latach dorobił się aplikacji, jednak nigdy nie przepracował w zawodzie prokuratora jednej sekundy. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński docenił kompetencje Zbigniewa i na złość krakowskiej palestrze, która uznała Ziobro za prokuratorskie beztalencie, uczynił prokuratorem generalnym i ministrem sprawiedliwości.

Witam, mam mały zapytaj do wszystkich co wiedza: czy jest jakies "cukierkowe" sanatorium nad morzem (jak np. w górach Wysowa) i co o num wiecie?? Z góry dziękuję uniżenie


Na pewno USTKA - w tym roku testujemy z rodzinką Krynicę Morską ( bedzie to nasz pierwszy wyjazd na urlop po zachorowaniu syna -choruje od sierpnia 2005 )
Po powrocie podzielę się informacjami

studentka ze szczecina co prawda nie jestem, ale piszesz ze nie wiesz gdzie jechac do sanatorium. sluze pomoca. do wyboru masz: Krynice (2 osrodki), Polańczyk, Ciechocinek (3 osrodki), Kołobrzeg (2 osrodki). lekarz na pewno bedzie znal kontakt, a jesli nie to kiedys dopisze. dzisiaj nie mam czasu.
papa

hmmm.... Dafne chyba ma na myśli to, że jedziesz z NFZ... Są jeszcze takie sanatoria. Turnus trwa dłużej (ja byłam 24 dni w Kołobrzegu w Mewie), ale reszta ... daje wiele do życzenia... Ja byłam wtedy najmłodsza na tym turnusie (miałam 21 lat), przeciętna wieku była koło 45-50 lat.

Wkońcu w tym roku jadę prywatnie. Turnus opłaca mi zakład pracy. Jadę 19 maja do Krynicy Morskiej na 2 tygodnie. Kosztuje 1250 zł.

http://www.krynica.com.pl/zgoda/
na tej stronie będziesz miał wszystko o sanatorium, ja byłem tam 3 razy, dużo ciekawych szlaków i miejsc do zwiedzania proponuję Słowację i okolice, sanatorium jest prywatne, moim zdaniem w porównaniu do innych są dobrym ośrodkiem i ja osobiście zawsze byłem zadowolony z ich usług a byłem tam prywatnie, o cukrzycy wiedzą niewiele takie jest moie zdanie, jak lubisz narty jest gdzie pośmigać, na łyżwy będziesz miał lodowisko kryte naprzeciwko, w tym roku zarezerwowałem pobyt w Szczawnicy w „Dzwonkówce” i jestem ciekaw opinii na temat,
pozdrawiam karoll

sanatoria sanatoria
Byłam kilka razy w sanatorium pierwszy raz w Krynicy Górskiej było cudownie to było 9 miesięcy od zachorowania na te słodką chorobę (lipiec) piękne lato i chyba mi się poszczęściło bo były ze mną na turnusie młode osoby:)
po jakimś czasie zawitałam do Kołobrzegu do sanatorium Kombatant (kombatantką raczej nie jestem bo i wiek nie ten ) była to piękna, złota jesień i wtedy naprawdę zero młodej krwi! średnia wieku oscylowała miedzy 50 a 65 hm... ale ja oczywiście znalazłam sobie towarzystwo kolejnym razem to samo sanatorium ale latem i młodzi ludzie byli
Byłam także w Bałtyku a tam jest cudownie piękny basen a nawet dwa: jeden solankowy gdzie są prowadzone ćwiczenia dla kuracjuszy a drugi do wyczynowego pływania, korzystałam z obu ogólnie jest bardzo fajnie można się doładować psychicznie a poza tym jest wiele zabiegów, które dopomogą na zrosty na brzuszku np. bicze szkockie (tu dodatkowy efekt wyszczuplenia sylwetki) masaż podwodny całego ciała, masaż kończyn dolnych itp szczerze polecam (takie zabiegi są dostępne prawie w każdym sanatorium)

A wieczorkiem jeśli oczywiście preferujecie tańce, hulań ce do 22.00

Witam Was serdecznie.
Tak jak obiecałem, zdaje relację z pobytu w sanatorium.
Przeżyłem, wróciłem i nawet mi się podobało.
Ale od początku.
11 marca br. Wyjechałem do Krynicy Górskiej do Sanatorium uzdrowiskowego”ZGODA”
Wbrew temu co słyszałem, o wyżywieniu w sanatoriach, jedzonko było bardzo dobre i mogę śmiało powiedzieć że nas tam rozpieszczali. Jedyną wadą było to, że prawie nie było młodych ludzi.
W sumie na 70 osób było nas (wiek 25-28 lat) troje. Ja i dwie dziewczyny.(Też nie mogę narzekać. Przynajmniej nie było konkurencji) Reszta, to wiek 55-70 lat.
Jeżeli chodzi o zabiegi, to było kapitalnie. Masaż wodny w jakuzi, masaże pleców, kąpiele perełkowe, itp. A i jeszcze jedno. Co mi się najbardziej podobało. Wolna ręka. Żadnego rygoru, ani straszenia, że ktoś wyleci, lub coś w tym stylu. Ze wszystkimi opiekunami można było się dogadać.
Naprawde. Gdyby nie to ,że było mało osób, to Sanatorium godne polecenia.
Nie wiem czy ktoś z Was pił te śmierdzące wody. Dla mnie to ohyda. Przez trzy tygodnie tak się wymordowałem że naprawdę. Powinienem dostać nagrodę za przetrwanie. Grrrr. Na szczęście już mam to picie za sobą

Chętnie bym Wam pokazał zdjęcia, ale nie wiem czy jest tu taka możliwość.

Ja byłam raz w dzieciństwie w Rabce (nie polecam!!!) i 2 razy w Krynicy Zdroju (sanatorium dla dorosłych). Już gdzieś była mowa o sanatoriach, ale wypowiem się jeszcze raz w skrócie Moim zdaniem w Krynicy jeśli chodzi o opiekę lekarską to nie mam zastrzeżeń, jedynie dieta przesadzona rygorem, ale jakoś dało się funkcjonować Tak więc podsumowując było jak najbardziej w porządku.

W sanatorium nie byłam, ale z synem jeździmy co roku do Ustki
( prowadzenie cukrzycy równe 0, bo ośrodek zupełnie nie przygotowany mimo ofery jaką przedstawiono )
Mimo wszystko polecam dla ludzi kochających morze ( i odrobina samodyscypliny ) Po za tym Ustka ma swoją niepowtarzalną atmosferę.
Byłam też w zeszłym roku w Krynicy Morskiej ( ośrodek Albatros - niestety to samo co w Ustce, mimo oferty , nic ponadto )
Za to sama miejscowośc tak urokliwa że to wynagradzało nam wszelkie braki. Ośrodek ciekawie połozony ( las, kilka kroków do morza, mozliwośc wynajmu domków/luksusowych)
Jastarnia zdecydowanie nie podobała mi się- mimo wspaniałych widoków ( turystyczny raj dla kochajacych deski , wspaniałe fale , wiatr...)
Może jednak dlatego że właśnie syn wtedy zachorował? Stąd niezbyt miłe wspomnienia.
Czy ktoś z forumowiczow moze nam poleci jakąs ciekawą miejscowośc- z góry uprzedzam MORSKĄ !
pozdr

Ja byłam w 3 sanatoriach, ale w 2 jak mam cukrzyce...więc w Krynicy było fajnie, tyle tylko że było nas aż 2 cukrzyków, więc tak naprawde sami sobie wszystko regulowaliśmy....zero dyscypliny i sprawdzania, tylko pytanie raz na dzień "jak tam cukry??" a w Kołobrzegu w Słoneczku był straszny rygor, ale przynajmniej było nas kilkanaścioro cukiereczków...aczkolwiek jak ktoś potrafił sie sam pilnować to było to strasznie denerwujące...ogólnie mówiąc mam dość sanatoriów...:)

więc w Krynicy było fajnie, tyle tylko że było nas aż 2 cukrzyków, więc tak naprawde sami sobie wszystko regulowaliśmy....zero dyscypliny i sprawdzania, tylko pytanie raz na dzień "jak tam cukry??"

Zależy gdzie w tej Krynicy byłaś, bo ja raz spędziłam pobyt w Nowym Domu Zrdojowym i faltycznie z chorych na cukrzycę było nas 2 (ja i kumpela, z którą składałyśm,y wnioski), a następnym razem byłam w Starym Domu Zdrojowym, gdzie wyglądało to zupełnie inaczej. Było bardzo dużo osób chorych na cukrzycę żeby nie powiedzieć że większość, niezależnie od wieku, więc automatycznie i opieka była lepsza, kontrolowali poziomy cukrów, mieliśmy robiony profil dobowy krwi jak też inne badania mniej więcej jak w typowym szpitalu z tą różnicą, że to był szpital uzdrowiskowy, lekarz na własne zawołanie, kiedy tylko potrzebowałam i opieka 24h na dobę. Dieta też dobrana indywidualnie do naszych potrzeb, a czy ktoś tego przestrzegał czy nie to jego problem, nikt nie wisiał nad Tobą z batem, w końcu to sanatorium dla dorosłych!!!

a dla dorosłych to gdzie polecacie jechać??

Moje zdanie widzisz, masz jak na dłoni, podobało mi się w Krynicy, ale wiem że inni polecają również nadmorskie sanatoria jak np.Kołobrzeg. Nie mam zdania na ten temat bo nie miałam okazji tam być, ale prawdopodobnie będę się starać następnym razem pojechać. Najlepiej zaznacz lekarzowi przy wypisywaniu wniosku, że chcesz pojechać do sanatorium dla dorosłych, pamiętam że było kilka dziewczyn poniżej 18 roku życia, więc próbuj.

25 stycznia jadę do Ciechcinka. Uzdrowiskowy Szpital Kliniczny-Klinika Balneologii i Chorób Przemiany Materii). W Internecie wszystko wygląda całkiem niźle. Ale czy ktoś był tam i mógłby mi powiedzieć coś na temat tego ośrodka? W sanatoriach byłem kilka razy, ale do tej pory raz w Kołobrzegu (Mewa IV) i kilka razy w Krynicy (Patria i Stary Dom Zdrojowy). Ciechocinka nie znam i mam mieszane uczucia przed wyjazdem. Chciałem do Krynicy... ale nie dali:(

A jednak się pomyliłem- przepraszam Basiu.Gdzieś tę Krynicę widziałem, a potem znikła i stąd ta pomyłka.Znaczy to jednak, że do sanatorium masz jeszcze bliżej niż myślałem , bo Krynica Zdrój też zajmuje się nami. Chociaż....w domu , co to za terapia(atrakcja) Chyba jednak Kołobrzeg i szum fal.

Cześć! no właśnie,ja też tak kombinuję,ze ta baza to powinna być w całości podawana,ona się jednak inaczej tak wchłania.(chyba powinniśmy zmienić grupę tematyczną ) Spadki?Po 3 godzinach tyle,ze i tak łagodniejsze niz na Humalogu. Zaczęłam sama się ustawiać od dwóch dni. Przypomniało mi się, jakie leczenie parę lat temu w sanatorium zaproponował mi dr Jerzy Pasadyn z Krynicy, który nota bene sam ma cukrzyce od 53 lat. Ustawił mnie na 20(!)jednostkach Lantusa raz dziennie i Actrapidzie do 3 posiłków(a nie jestem dużych gabarytów ). jak przyjechałam z sanatorium mój diabetolog dawki sie przestraszył i kazał mi zmniejszyć. Przez jakiś czas było dobrze, potem pojawiło się zjawisko o brzasku i zmienili mi na Levemir, który jakąś ta górkę ma. Potem rozbili mi go na dwie dawki,no a teraz jest jak jest. Został mi jeden nabój Lantusa i spróbowałam 12 j. rano i muszę przyznać,że takich zjazdów nie ma, tylko rano wysoko, pewnie brzask, ale przynajmniej za dnia mnie nie tłucze w ta i z powrotem. jeszcze jestem daleka od euforii ale czuję się lepiej. I co Ty na to? Pozdrawiam

Ja mam więcej szczęścia. U rodzinnego dostaję tyle ile chcę, a w poradni też nie ma przeszkód w otrzymaniu recept na większa ilość pasków. No i w aptece tez wszystko odbywa się bez bólu 6 opakowań to 6, 10 to 10. Przecież ja tych pasków nie jem. Inni na pewno tak samo je wykorzystują. Tutaj przychodzi mi do głowy ordynator sanatorium z Krynicy, który nie chciał pisać recept na paski i zalecał "...proszę dać odpocząć tym palcom..."

. Tutaj przychodzi mi do głowy ordynator sanatorium z Krynicy, który nie chciał pisać recept na paski i zalecał "...proszę dać odpocząć tym palcom..."


Abstrahując od tego, że nie chciał wypisać recepty to wg mnie miał troche racji. Sam widzę po sobie, że czasem przesadzam z liczbą pomiarów.

No i wróciłam odmieniona, odmłodzona hehehe szczuplejsza o kilka kilogramów a najważniejsze podleczona!!!
Było fantastycznie, wspaniali ludzie i to nie tylko starsi panowie atmosfera super, trochę kiepskie jedzonko, ale nie na tym życie się przecież opiera Nie ma to jak 70letni sąsiad ze stolika krytykujący, że jajko podane na śniadanie wcześniej było pogryzione przez kota hehehe albo sałata na obiad powąchana przez kozę-ubaw po pachy!!!
Ale generalnie zabiegi czyli wszystkie podwodne masaże na ciało i kąpiele w wodach mineralnych działają cuda, dlatego lżejsza o kilka kilo czuję się świetnie. Jak wiadomo Krynica to i góry i górskie wycieczki czyli to co kocham. Wystarczyło tylko doborowe towarzystwo i trochę optymizmu, żeby wspiąć się na szczyt!
Tylko trochę czas przyspieszył i wszystko co dobre szybko się skończyło
Następna stacja sanatorium za 2 lata--->kierunek Kołobrzeg (jednak podobno też super, wypróbuję to dam znać)!!!
Jeśli tylko chcecie się poczuć troszkę lepiej to załatwiajcie sanatorium od zaraz!!!NFZ kieruje chorych na cukrzycę na leczenie szpitalne, które jest zawsze bezpłatne dlatego myślę, że nie ma na co czekać tylko wyjechać póki można zapobiec jakimkolwiek komplikacjom z powodu choroby! Naprawdę warto!!!

Ciekawych miejsc jest wiele, ale sanatorium w tych ciekawych miejscach już chyba mniej...
Zawsze jeździłam w góry, na początku to była Rabka(sanatorium dla dzieci), dwukrotnie Krynica Górska i chyba godna polecenia i ostatnio Polańczyk.
W Krynicy jak dotąd uważam za najlepsze (Nowy albo Stary Dom Zdrojowy)...

[ Dodano: 05-11-2007, 18:19 ]

ewelk@, Witam
Moim zdaniem miejscowości sanatoryjne podobne są do siebie jak dwie krople wody. Ważne są okolice, które można zwiedzać. W pobliżu Ciechocinka jest Toruń. Mówię tak bo byłem w kilku miejcowościach sanatoryjnych.Krynica Górska, Muszyna,Żegiestów, Piwniczna, Duszniki, Kudowa, Polanica, Jedlina, Rymanów, Iwonicz, Ciechocinek, Szczawno, Polańczyk. Rozrywki wszędzie takie same - deptak, knajpki i tłumy "wygłodzonych" kuracjuszy i kuracjuszek.

Popełniłam gafę którą teraz dopiero zauważyłam. Jadę do Krynicy nie do Kudowy. Myślałam dobrze a napisałam zle. Trudno zdarza się. Też przyznali mi stary dom zdrojowy. Jak będzie zobacze w końcu za pięć dni będę oddychac górskim powietrzem. Troszkę mi żal że święta spędzę z dala od domu. Jak długo czekaliście na sanatorium?

Jak długo czekaliście na sanatorium?

Ja prawie za każdym razem, a było ich aż 3 czekałam max 3 miesiące na termin.

A co do Krynicy, to nie ma tak źle w tym Starym Domu Zdrojowym nie ma co się zniechęcać, najważniejsze, że to jest mała odskocznia od codzienności, trochę wypoczynku będzie balsamem dla ciała i ducha chyba też Jedzenie i warunki mieszkalne nie należą do wysokiego standardu hotelu trzy gwiazdkowego ale ważne, że zabiegi wynagradzają wszystko no chyba, że coś się zmieniło miłego wypoczynku

15 O1 tego roku złożyłam wniosek na leczenie uzdrowiskowe. Mój diabetolog mi powiedzial że czeka się rok i trzy miesiące.Po moich obliczeniach miałam jechać w przyszłym roku w kwietniu/maju. 13 02 dostałam z nfz wniosek i zaproszenie do Krynicy na 12 03 oj byłam w ciężkim szoku przecież nie tak miało być. Adam157 w nfz nie biorą pod uwagę co ty chcesz. Kiedyś napisałam prośbę i załączyłam do wniosku; proszę sanatorium niedaleko od miejsca zamieszkania. Odpisali że; wyślą mnie gdzie chca i kiedy chcą. Byłam w 2000r w Kołobrzegu i nocna podróż pociągiem mnie przeraża.

Czy byliście kiedyś na tzw. urlopie zdrowotnym ? Czy kąpaliście się w borowinie, piliście wody szczawiowe ? Osobiście miałem takie szczęście, że nie musiałem na dłużej gościć w sanatorium. Owszem, odwiedziłem większość (Zakopane, piękną Polanicę z fontannami, Lądek), ale najbardziej zapadły mi w pamięć uzdrowiska nad Popradem - Żegiestów (tak Never, ty tam będziesz cfaniaczku), Muszyna, Piwniczna i Krynica. W Krynicy, pamiętam, piłem wodę Zuber Wiecie, co to jest za zacny trunek ? ? Piłem także "Zdrój Jana".. a raczej tylko powąchałem Także naprawdę czuć inne powietrze w Ciechocinku - cóż, tężnie robią wrażenie. Zapomniałbym jeszcze o Szczawnicy A teraz pochwalcie się Wy. Byliście kiedyś w uzdrowisku ? Byliście najprawdziwszą wodę mineralną ? A może ktoś z Was mieszka w kurorcie ? Piszcie *

*można także pisać o uzdrowiskach zagranicznych

Ba.. Byłem w Konstancinie, Zakopanem, w Kołobrzegu, Ciechocinku, Szczawnicy, Krynicy i jeszcze w paru miejscach (między innymi w jakiejś górskiej miescowości, której nazwy przypomniec sobie nie mogę, jednak pobyt w niej wspominam dosc ciekawie - milo bylo ). Powiem nawet że lubię przebywać w sanatorium - taki miesięczny pobyt regeneruje moje akumulatory wyczerpania psychicznego i fizycznego. Po wyjściu z sanatorium czuję się jak nowo narodzony .

Co do wody Zuber.. - piłem, codziennie po butelce . Ochyda . Smakuje to normalnie jak muszynianka, lecz o wiele, wiele mocniej :p.
Także więc, ta najprawdziwsza woda mineralna jest niesmaczna, sprite'a wolę.

Dziewczynki ja bylam akurat w Krynicy gorskiej ale wiem ze zabiegi borowinowe oferuja chyba wszystkie sanatoria. Musicie miec skierowanie od lekarza (najlepiej swojego ginka) na ktorym musi byc napisana ilosc zabiegow, z tym skierowaniem idzie sie juz na miejscu do resjestracji i planowania zabiegow borowinowych i pani tam ustala nam grafik i pobiera oplate.

julitka ja akurat dostalam po znajomosci namiar na gina tam w Krynicy i poszlam do niego po skierowanie. I on mi powiedzial ze nie rozumie dlaczego lekarze nie daj skierowania na borowiny, bo to jedna ze skuteczniejszych i tanszych kuracji. Tak jak juz pisalam ja w sanatorium nie mieszkalam, mialam tylko wykupione zabiegi i z ztego co wiem to tak robi wiekszosc pacjentek. A zeby wykupic zabiegi trzeba miec skierowanie.

radze pogadac z waszymi ginkami i nie sluchac kiedy beda wam probowali tlumaczyc ze to metoda przestarzala. owszem teraz diagnostyka jest lepsza i leki lepsze, ale to jest metoda naturalna, bez skutkow ubobocznych i przez cale lata kobiety w ten sposob sie leczyly i w ciaze zachodzily. Jedynym przeciwwskazaniem jest endometrioza, bo borowina ma silne dzialanie estrogenne i moze spowodowac jej rozsianie i nasilenie. Natomiast we wszystkich zaburzeniach hormonalnych jest ponoc super skuteczna. Tak samo jak w stanach zapalnych, a nawet niedorozwoju narzadow rozrodczych!!
jedyna niedogodnosc to ze niestety odbywa sie to w osrodkach sanatoryjnych wiec trzeba urlop poswiecic, bo przynajmniej 1 tydzien taka kuracja bedzie trwac. Ale kobitki mi tam mowily ze juz w trakcie kuracji w ciaze zachodzily (ozywiscie tu potrzebny jest maz na miejscu ), po 3-4 zabiegach.

Eire właśnie też kilka dni temu to przeczytałam, wkurzyłam się nieźle, miałam tu coś o tym napisać. Ja się z tym nie zgadzam, zwłaszcza że tam piszą o tym jak to sanatoria straciły pacjentów po wprowadzeniu antybiotyków. Przeciez nie wszystkie schorzenia leczy się antybiotykami, a czasami i one przestaja działać. Ja tam popieram takie naturalne metody leczenia, sama po sobie widzę że chemia nie zawsze pomaga. Poza tym zawsze są jakieś skutki uboczne czego nie można powiedzieć o borowinach i innych metodach naturalnych.
kiki mam do Ciebie prośbę, nie masz przypadkiem zapisanego telefonu do uzdrowiska w Krynicy? Myślałam żeby tam zadzwonić i zapytać czy mają duże kolejki na zabiegi i czy ewentualnie nie przyjechać kilka tygodni później

NFZ kieruje do sanatorium według własnego widzimisię, lekarz kierujący może wpisać na skierowaniu swoje sugestie, ale one w niczym nie zobowiązują.
Jeśli dostaniemy skierowanie do bardzo nieodpowiedniego sanatorium to zawsze można je zwrócić z informacją z jakich to ważnych powodów w tym akurat terminie nie możemy jechać. Wtedy jest nadzieja, że wkrótce dostanie się kolejne skierowanie gdzieś indziej...

Ja dwa lata temu byłem w sanatorium MSWiA w Krynicy - niezła baza, fajne miejsce. Tylko cała ich znajomość problemów cukrzycy to była dieta i dodatkowe posiłki (drugie śniadanie i podwieczorek), które mają sens przy T2, ale nie u mnie...
Za dwa miesiące jadę do Kołobrzegu (sugestia lekarza kierującego: "wskazany klimat nadmorski"), znowu do sanatorium MSWiA. Jak tam będzie - zdam oczywiście relację. Ale nie liczę na fachową pomoc cukrzycową, tylko raczej na spokój, odpoczynek i zabiegi rehabilitacyjne na moje bolące stawy.

Wiec gdzie można sie jeszcze ksztalcic? gdzie dalej? Technik masażu to chyba najwzyzszy tytul??

Co sadzisz o mojej miejscowosci wlasnie o Krynicy, Nowym SAczu, Piwniczna, Muszyna... Hoteli jest tutaj bardzo duzo! tych lepszych i gorszych ( zastanawia mnie wyplata i roznica miedzy takimi hotelami w oferowanych stawkach) Zauwazylem ze w Łodzi naprzyklad jest okolo 10 gabinetow masazu i prosperuja jakos! U mnie chyba z 4 z tym ze mniejsze miasto, mysle ze kazdy masazysta jest indywidualnoscia i kazdy ma swoich klientow, zdobycie rynku tez oczywiscie jest tutaj priorytetem ale jezeli np, pracuje sie w szpitalu to czy Ci ludzie przyjda na prywatny masaż? Mozna tak zdobyc klientow?

Jak myslisz, czy taka tendencja kryzysowa utrzyma sie dlugo w naszym kraju? kiedy moze nadejsc?

Czy przylozenie sie i determinacja w okreslonym zawodzie jest skuteczna czy raczej trezba liczyc na farta?

Pisales gdzies ze osrodki SPA płacą około 10zl/h ale za te np 7 godzin nawet jesli nei ma masazu czy tylko za czynny masaż i stałe masowanie tyle płacą? jezeli np bede mial klientow na 5 godzin to dostane 50 zl? czy za caly moj pobyt sie liczy ? to oczywiscie takie gdybanie.

Nikt nie wypowaida sie na tym forum na temat zarobkow, ja chce pracowac, nawet moge ciezko i ogromna wklad chce w to wlozyc mojej pracy, tylko czy taka osoba jest w stanie naprawde dobrze zarobic? jako masażysta?

Jak jest z klubami sportowymi bo o tym nie bylo na forum raczej mowy, zatrudniaja masażystów? Mozna znalezc prace?

I ostatnie pytanie gdzie najlepiej masażysta zaczepia sie zeby miec stala srednio platna prace? hotele zatrudniaja tylko na sezon? lub sanatoria?

Pozdrawiam goraca i dziekuje za odpowiedz

Byłam w sanatorium w Krynicy Górskiej ale dla "dorosłych" niestety było to już 8 lat lemu, także nie mogę powiedzieć jak jest teraz. Jednak "wtedy" nie zabierałam ze sobą żadnego jedzenia, wszystko łącznie z chlebkiem (100%) bezglutenowym dostawałam na stołówce. Zupki miałam gotowane osobno, fakt że najczęściej z ryżem albo sama woda z warzywkami ale dla jednej osoby - że im się chciało. Z drugim też nie było problemów, chyba że kucharki pomyliły talerze ale łatwo to było zauważyć bo wtedy wszyscy mieli to samo (na talerzu oczywiście).

ps. Miło wspominam panie ze stołówki bo naprawdę się starały. Pamietały mnie, o mnie i najważniejsz o mojej diecie. Myślę że do dziecka będą podchodzić jeszcze uważniej i odpowiedzialnie w końcu w takich ośrodkach wiedzą co to jest dieta (niekoniecznie bezglutenowa) i do czego może prowadzić jej nieprzestrzeganie.

Ostatnio dośc długo szukałam turnusu rehabilitacyjnego dla mojej córki, na który chciałabym wyjechać w lato.Problemem była własnie dietka bezglutenowa.Dlatego dopisze miejsca , w których wiem że nie ma problemu z zastosowaniem takiej diety zarówno u dziecka jak i osoby dorosłej.Myslę że jest więcej ośrodków, natomiast ja szukałam w górach:-)
1. Ośrodek Duet w Karpaczu
2.Sanatorium Zgoda w Krynicy Zdrój ( przemiła dietetyczka, która dokładnie wie co to za dieta)
3.Osrodek Gwiazda Gór w Muszynie ( dzieci na turnusie mają 50% zniżki)
4.Osrodek Abaton w Krynicy Zdrój ( tutaj należy mieć jedynie ze sobą pieczywo, resztę załatwiają-podobno).
5.Sanatorium Uzdrowiskowe "BIAWENA" w Wysowej Zdrój- napisano mi mailikiem ze nie ma problemu z taką dietą
6. Osrodek Adam w Szczyrku- także potwierdzenie mailikiem o możliwości zastosowania takiej diety.

Najprawdopodobniej pojedziemy do Muszyny, ze względu na profil leczenia( córka ma dodatkowo inne schorzenia)i cenę:-)))) W lato 2009- lipiec zapłacę 1240,00 za mnie ( także będe miała zabiegi-mimo że jadę jako opiekun)i za Zosię 50% tej kwoty.Na miejscu jest także basen kryty.Mam nadzieję że uda nam się wszystko pomyslnie załatwić:-)Czekamy teraz jedynie na dofinansowanie z PFRONU:-))))
Pozdrawiam
Iza

Mam prośbę do dziewczyn z Krakowa. Poszukuję połączeń z Krakowa do Krynicy Zdrój (z powrotem też) - wysyłamy mamę do sanatorium.
Znalazłam już rozkład jazdy autobusów (pewnie PKS, chyba że coś wiecie o innych przewoźnikach). Mogłaby mi któraś zweryfikować jego aktualność?

http://www.rozklady.com.p...3&czas_maks=90&
http://www.rozklady.com.p...3&czas_maks=90&

A może jakieś optymalniejsze sposoby dojazdu są?

No a poza tym co znaczy "Kraków RDA"??

I czy gdzieś można dostać jakiś prosty i czytelny plan krakowskiego dworca? Żeby mama bez większego problemu i szybciutko przesiadła się z pociągu do autobusu.

pamiętam jak kadra wojskowa budowała dla siebie - z własnych składek - szpitale, sanatoria i domy odpoczynku. Sanatorium Wojskowe w Krynicy Górskiej, Szpital w Otwocku i wiele, wiele innych ośrodków żołnierze służby stałej pobudowali z własnych składek.


Temat ten zawsze mnie frapował, ale jakoś nie było okazji, żeby go poruszyć.
Jaki jest obecny stan - prawny, faktyczny, tych obiektów budowanych z żołnierskich składek??
Czy ktoś się orientuje, lub wie gdzie to ustalić??
Czy może to też nam zabrano jako niesłuszne??

Na stronie Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia można znaleźć następujące szpitale uzdrowiskowe:

20 WOJSKOWY SZPITAL UZDROWISKOWO-REHABILITACYJNY KRYNICA ZDRÓJ
www.sanatorium-wojskowe.pl
21 WOJSKOWY SZPITAL UZDROWISKOWY BUSKO-ZDRÓJ
www.21wszur.pl
22 WOJSKOWY SZPITAL UZDROWISKOWY CIECHOCINEK
www.sanatorium-wojskowe.ciechocinek.pl
23 WOJSKOWY SZPITAL UZDROWISKOWO-REHABILITACYJNY LĄDEK ZDRÓJ
www.23wszur.pl
24 WOJSKOWY SZPITAL UZDROWISKOWO-REHABILITACYJNY KUDOWA ZDRÓJ
www.24wszu-r.kudowa.kki.pl/

Ale ile tam wojska, tego już nie wiem

Janek, nie pisz głupot. Naprawdę wierzysz urzędnikom ? Każde ( ! ) sanatorium ma podpisane umowy z NFZ. I w każdym z naszych, resortowych sanatoriów ( Krynica, Busko,Ciechocinek, Lądek i Kudowa ) ponad 90 proc. kuracjuszy stanowią pacjenci z NFZ. Czyli - ze skierowaniami z Funduszu, który refunduje pokaźną część kosztów pobytu i leczenia. Część miejsc w naszych sanatoriach zarezerwowanych jest przez MON ( na potrzeby żołnierzy, wracających z misji ). Lecz niebawem i to się skończy. Jak wszystkim wiadomo - MON, w ramach szukania oszczędności pozbędzie się kilku swoich szpitali oraz placówek uzdrowiskowo-rehabilitacyjnych. Z ich nazw zniknie więc przydomek " wojskowy ", choć będą one funkcjonowały dalej.
I jeszcze jedna sprawa - Janek napisał, że chciałby jechać do sanatorium w lipcu lub sierpniu. Stary, to marzenie ściętej głowy. Jak pisałem we wcześniejszych postach - przydział miejsc odbywa się na kilka miesięcy przed terminem sanatoryjnego turnusu. I gdybyś nawet chciał jechać za pełną odpłatnością, to wszędzie odprawią cię z kwitkiem. Do połowy września wszystkie pełnoplatne miejsca ( 90-150 zł za osobodzień i trzy zabiegi ) dawno już temu wykupiono.

Należy udać się do psychoprofilaktyka w swojej JW (lub JW wysyłającej na misję) który przeprowadzi wywiad (gotowa forma - proste pytania). Trzeba oczywiście zgłosić problemy z zasypianiem, nerwowość, brak koncentracji, płytki sen itp. Psychoprofilaktyk kwalifikuje (lub nie?) na taki turnus. Z wywiadem należy udać się na Izbę Chorych w JW organizującej wyjazd (u nas jest jeden doktorek zajmujący się ludźmi po misji), zgłosić problem - oni powinni mieć wszystkie dane (miejsca i terminy). Najlepiej samemu zadzwonić do wybranego sanatorium, ustalić termin i miejsca. Doktorek występuje do d-cy JW z wnioskiem o skierowanie na leczenie sanatoryjne (formalność). To wszystko - miłego wypoczynku.
Ja byłem w Krynicy -wspaniała sprawa (można znależć w internecie: krynica>uzdrowiska>sanatoriumwojskowe ).
I jeszcze jedno: nie ma po tym żadnych represji ani "żółtych papierów".

Ja nie mówie o sanatorium odchudzajacym tylko zwykłe skierowanie od lekarza 1 kontaktu zanosisz do NFZ czekasz w zalezności na jaka chorobe / a w tym wieku kazdemu cos dolega jak nie kregosłupto drogi oddechowe , cukrzyca itd.../Jedziesz do jakiejs ładnej miejscowosci a tam bierzesz diete np.lekkostrwną ,zabiegi na ciało wodne , basen, spacery tańce i 5 kg mniej..Polecem Rymanów,Ustroń kolo Wisły,a nawet Szczawnice i Krynice.Akurat ja za Krynicą Ciechocinkiem nie przepadam.

tak z pewnością mój organizm jest zmęczony, ale nie tylko rowerem ale i wieloma innymi rzeczami ( dość intensywne miałam ostatnie miesiące), ostatnio głównie pracą.
Niestety na razie nie mam szans na odpoczynek od pracy, a jesli w ogóle taka bedzie to góra tydzień i to wszystko.
A mnie by sie przydał tak z miesiąc.. najlepiej w sanatorium, najlepiej w Krynicy albo Szczawnicy . Rower bym sobie wzięła i miedzy zabiegami robiła krótkie górskie traski:).
Może kiedyś:).
Bol jakby nieznacznie "zelżał", wiec mam wielką nadzieję, ze do soboty będzie ok i wystartuje w Tarnowie.
Na razie ratuję sie jak mogę różnymi specyfikami.
W sobote jadąc męczącą dla mnie trase krynicką, jak pomyślałam o Tarnowie... to.. no to myśleć mi sie nie chcialo.
Ale jak wstałam dzisiaj z wielkim bólem i pomyślałam, ze moglby mnie na trasie zabraknąć.. to rozpacz.
Więc zrobię wszystko, zeby jakoś przejechać. najwyżej znowu bedzie mizerny wynik.

[ Dodano: 2009-07-07, 13:01 ]

Warunki mieszkaniowe raczej dobre, pokoje 1,2,3-osobowe część po remoncie część jeszcze nie. W pokojach łazienki i balkony oraz tv i łącze internetowe.
Sanatorium jest przepięknie położone, widoki z okien zachwycające (szczególnie jesienią).Zabiegi na dobrym poziomie, personel zabiegowy sympatyczny i uczynny. Szczególnie zadowolona byłam z masażu suchego i zabiegów z borowiną.Gimnastyka pod okiem Pani Diany też była super .
Większość zabiegów wykonywanych jest do obiadu a potem jest wiele możliwości: wędrówki po szlakach, zwiedzanie okolicznych zabytków, wypady do pobliskiej Krynicy, popijanie wody z ujęcia Antoni, które jest bardzo blisko.... i mnóstwo innych.... .
Lokalne biuro turystyczne za niewielkie pieniądze organizuje wyjazdy na Słowację i Węgry - polecam bo warto skorzystać!
W piwnicy sanatorium jest urocza kawiarenka, czynna przez 6 dni w tygodniu, można czegoś się napić i potańczyć.
Jedynie wyżywienie było dość monotonne, porcje raczej dla kobiety niż mężczyzny;), mnie brakowało świeżych warzyw i owoców.
To chyba tyle, jeżeli ktoś ma pytania to chętnie odpowiem.
Pozdrawiam forumowiczów!

Pani Elu!!!Też miałam przyjemność być w sanatorium na skierowanie z NFZ i nie narzekałam na warunki lokalowe i wyżywieniowe.W Polanicy w Wielkiej Pieniawie w apartamencie 3 osobowym było OK.Przyjechałam w południe w dniu zakwaterowania.Ostatnio w Krynicy Górskiej w pokoju 2 osobowym bez łazienki bo przyjechałam wieczorem a lepsze po remoncie pokoje były już zajęte. Proponuję przyjechać w dniu zakwaterowania rano napewno będzie pani zadowolona z pokoju.Życzę dobrych zabiegów i miłego pobytu.Pozdrawiam.

Ja wlasnie wrocilem z tego sanatorium czyli ze Starego Domu Zdrojowego w Krynicy Gorskiej i musze ci powiedziec ze wspominam ten okres jaknajgorzej bo wszystko tam jest na ZLE no moze nie wszystko bo kuchania jest okey a i panie od zabiegow tez sa mile i uprzejme.
Natomiast warunki bytowe sa bardzo kiepskie - w pokojach wszystko jest obskurne i ciasno, safa 2-drzwiowa na 3 osoby a szafki te przy lozkach to dla dzieci na koloniach bylyby za male a co dopiero dla doroslych ludzi.
Pijanstwo jakie jest tu tolerowane zatruwa innym zycie.
Bywalem w roznych sanatoriach i widzialem rozne rzeczy ale takiego pijanstwa jak tu mialo to miesjce to jeszcze sie z czyms takim nie spotkalem - niekotrzy w ostatnim dniu to sie chwalili ze oni nie trzezwieli przez caly turnus - ot bylo sie czym chwalic a dyrekcja i tak powiedziala ze nic o tym nie wiedziala - smieszne.
Masz juz skierowanie wiec mowi sie trudno ale ja sobie powiedzialem NIGDY WIECEJ STAREGO DOMU ZDROJOWEGO W KRYNICY GORSKIEJ.

Witaj!
Wybieram się do sanatorium (Krynica Zdrój- Stary dom Zdrojowy). Na moim skierowaniu widnieją daty 25.07-14.08/ 2009. Czytając opinie kuracjuszy nie jestem za bardzo zadowolona z tego przydziału, chociaż miejsce i położenie miasteczka -super. Jeśli ktoś wybiera sie w tym terminie proszę o kontakt :gabriela166@interia.pl. Odpiszę na każdą wiadomość. Pozdrawiam

Witajcie! W tym temacie mozemy sie podzielic czyms dobrym, co sprawia nam i moze tez innym radosc.Glosno jeszcze tego nie mowie ale chyba napisac moge..oby nie zapeszyc. Od kilku tygodni, z kazdym dniem czuje sie znacznie lepiej (pomijam zapalenie jamy ustnej, bo to bagaz, ktory dostalam razem z metotexatem). Kazdego ranka, kiedy sie budze, leze przez chwile spokojnie a potem zaczynam wstawanie z oczekiwaniem bolu....którego nie ma, a ktory do tej pory towarzyszyl mi codziennie prawie od roku. Mam nadzieje, ze to zasluga leku, ktory grzecznie przyjmuje i nadal bede przyjmowac, pomimo znacznie lepszego samopoczucia. A narazie korzystam z tego co mam i jade popracowac nad soba w sanatorium. Znikne wiec na jakis czas ale jesli uda mi sie dopasc w Krynicy jakas kawiarenke internetowa, to bede czytac, co u Was i pewnie naklikam pare slow.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i zycze, abyscie mogli dzielic sie tak dobrymi nowinami jak ja.

Widzę, że jesteś z Ostrowca, a więc z mniejszego niż mazowiecki oddziału funduszu. W podkarpackiem i śląskiem podobno kierują ludzi tam, gdzie zasugerują. Zobaczymy. W Krynicy Górskiej byłam na wycieczce podczas turnusu w Iwoniczu. Pięknie. Słyszałam dobre recenzje na temat tamtejszych sanatoriów.
Borowinę miejscową znoszę dobrze. Nie zgodziłam się na całościową z uwagi na pewne negatywne objawy sercowe. Na stopy było dobrze, nie odczułam czegoś złego.
W ogóle kuracja odbywa się w miłej, wesołej atmosferze. To nie szpital. Ludzie są pogodni, dowcipni, rehabilitanci również.

No i doczekalam sie skierowania do sanatorium. Jestem posiadaczka skierowania do Krynicy Zdroju i 27.06. wsiadam do pociagu i jade na drugi koniec Polski. Obejrzalam sobie miejsce, do ktorego zostalam skierowana i bardzo cieszy mnie to, ze wiekszosc zabiegow jest na miejscu. Jest tez sala gimnastyczna i basen leczniczy. Na dzien dobry uprosze lekarza o diete i poza rehabilitacja sprobuje troche odrtuc organizm, bo moja cera chyba sie buntuje po mtxie. Po raz pierwszy mam przyjemnosc pobytu w sanatorium w okresie letnim, wiec tym bardziej mnie to cieszy a swiadomosc, ze gory sa na wyciagniecie reki wprawia mnie w dobry nastroj. Pewnie oprocz stroju kapielowego, swoje miejsce w walizce zajma traperki do chodzenia po gorach. Mam nadzieje na spedzanie sobot i niedziel na wedrowkach po szlakach i ogolenie na bardzo aktywne spedzanie czasu, co zapewne bedzie kolidowac z zaleceniem lekarza w sanatorium, ktory po zabiegach zazwyczaj zaleca odpoczynek. W sumie mialam szczescie, ze nie trafil mi sie jakis Ciechocinek, bo nie wiem co tam mozna robic po zabiegach. Teren plaski jak stol i tlumy na wybiegu. Pewnie w Krynicy tez jest wybieg i tez tlumy ale za to na pocieszenie sa gory.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich

Adusia,wiesz ze muszę..inaczej szybko mnie nie przeszczepia,a i łatwiej będzie po, jakbyś musiała to byś zeszła z tego,ale nie musisz figurkę masz extra...
no Franiu...z Tobą zawsze...
a i zapomniałam przekazać pozdrowienia od Leszkap85,właśnie wczoraj wieczorkiem dotarł do sanatorium do Krynicy i prosił żebym od niego przekazała pozdrowienia dla wszystkich Nieśmiertelnych.

Witam, wczorajsza podróż z nad morza przez Poznań do Warszawy to Koszmar i do tego upał , ale już po wszystkim . Chwila odpoczynku w stolicy u syna i powrot do domku . Pobyt nad morzem udany , pogoda super , woda w Baltyku zimna , ceny zaj..........ste , konto przeczyszczone . Teraz parę dni przerwy i od środy sanatorium Krynica Zdrój . . pozdrawim wszystkich serdecznie Leszek .

| Dla zwykłego człowieka to jest faktycznie niepojęte, jak z Grybowa do
| Krynicy (co stanowi coś koło 30-40 km szosą przez Florynkę) mozna jechać
| przez Sącze i Muszynę (co stanowi pewnie ze 100 km).

Moze powinny byc jakies busy Grybow-Krynica, z gwarantowanym
skomunikowaniem z pociagiem?


Ciiii... Bo cię wyzwą od koziej trąby, tfu, tego tam... ;-))
1. Również, a może nawet zwłaszcza - na odwrót, znaczy Krynica - Grybów
(albo chociaż Nowy Sącz, bo ta szosa na skróty jest w stanie kiepskim,
wąska, kręta i w ogóle).
2. Jechałem kiedyś przez G (jak również przez NS i M). Bus musiałby być na
dworcu, a nie w rynku dwa kilometry nogami (toż zresztą i w M).
3. I w ogóle taka KKA (komunikacja kolejowo-autobusowa), jak była kiedyś -
może mogłaby się znów rozwinąć, zwłaszcza w dobie Kursów, Śmietnika etc. Bo
kiedyś podstawowym problemem było zrobienie rezerwacji na autobus Nowy
Targ - Szczawnica z Warszawy: jakieś zamówienia, telegramy i inne badziewie,
a teraz to można by klik, klik. Można przecież nie tylko do K, ale choćby i
do Wysowy (Wysowej?) i innych tam Iwoniczów - takie więcej sanatoryjne
kierunki...

| Szkoda tylko, że nie ma przystanku "do miasta" na linii ku Sączom,
| coś a'la Muszyna Zdrój prim... W ogóle ta stacja w Muszynie z
| pasażerskiego punktu widzenia nieszczęśliwie dość zlokalizowana.

Od stu lat sie mowi o budowie lacznicy...


I drugie sto lat się będzie mówić... Przy obecnym natężeniu ruchu to ona
chyba nie jest niezbędna. Ale kawałek peroniku przy przejeździe przydałby
się IMHO.



Akurat dla omawianej linii kolejowej komunikacja autobusowa jest nie
najlepszą alternatywą. Autobusy zasadniczo jeżdżą trasą Nowy Sącz -
Łabowa - Krynica, bo jest krótsza. Do Muszyny dociera ich niewiele (1-2
dziennie).


Ze co?
KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - MUSZYNA 1

6:20 6:40 C U H  KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - PIWNICZNA-ZDRÓJ RYNEK przez
MUSZYNA RYNEK
6:20 6:46 S  KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - PIWNICZNA-ZDRÓJ RYNEK przez MUSZYNA
RYNEK
6:45 7:21 S  KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - MILIK CENTRUM
7:30 7:55 U  KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - ŻEGIESTÓW ZDRÓJ PALENICA przez MILIK
CENTRUM
8:50 9:15 F  KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - NOWY SĄCZ
przez MUSZYNA RYNEK, PIWNICZNA-ZDRÓJ RYNEK
10:00 10:25 F  KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - ŻEGIESTÓW ZDRÓJ PALENICA
przez MILIK CENTRUM
10:50 11:15 L  KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - NOWY SĄCZ
przez MUSZYNA RYNEK, PIWNICZNA-ZDRÓJ RYNEK
12:00 12:27 U  KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - ŻEGIESTÓW ZDRÓJ PALENICA
przez MILIK CENTRUM
12:50 13:15 U  KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - PIWNICZNA-ZDRÓJ RYNEK
przez MUSZYNA RYNEK
15:15 15:57
 KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - ŻEGIESTÓW ZDRÓJ PALENICA
przez MILIK CENTRUM
17:40 18:05 D  KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - ŻEGIESTÓW ZDRÓJ PALENICA
przez MILIK CENTRUM
20:15 20:42
 KRYNICA-ZDRÓJ D.K. - ŻEGIESTÓW ZDRÓJ PALENICA
przez MILIK CENTRUM

Co więcej taka Krynica, czy Muszyna, to jednak góry. Część z kierowców z
nizin po prostu nie daje sobie rady na tych drogach - zwłaszcza zimą. I po
prostu nie przyjeżdżają tu. Inna grupa, to osoby starsze przyjeżdżające do
sanatoriów. W każdym razie dalekobieżne pociągi do Krynicy czy Muszyny
puste nie jeżdżą.


Ale mi chodzi o osobowe

pozdrawiam aron


Z dotychczasowego przebiegu dyskusji to jak mi się wydaje uzgodniliśmy, że:
"Turystyka jest to udawanie się poza miejsce swego zamieszkania nie w celach zarobkowych (dojeżdżałem do firmy 32 km), ani np. zdrowotnych (do oddalonego szpitala) ani w celu zaspokojenia potrzeb życiowych (np. po jabłka czy ziemniaki na wieś - ale na grzyby do lasu już nie, chyba, że te grzyby zamierzam sprzedać).
Kulawa to definicja ale lepszą trudno stworzyć a i od niej mogą być odstępstwa - np. pojechałem do sanatorium w Krynicy a przy okazji poszedłem na kilka okolicznych górek - turystyka to czy nie.

Chcemy czy nie chcemy ale to w znakomitej większości oznacza, że dajemy komuś zarobić - właścicielowi hotelu czy pensjonatu i jego personelowi, podobnie właścicielowi restauracji czy kawiarni, właścicielom środków przewozowych, bileterom, przewodnikom itd Oczywiście, można spać na dziko w lesie, targać ze sobą całe żarcie itd i być niezależnym ale tak czyni nawet nie promil całości.
No i to jest byznes. Taki przykład - w Wielkiej Brytanii na kompletnym zadupiu jacyś bliżej nieznani faceci ustawili dziwacznie kilkanaście sporej wielkości klamotów. W sumie nic ciekawego a jak ktoś zobaczył fotografię to zupełnie nie ma po co tam jeździć, okolica tam też nieciekawa. Piszę oczywiście o Stonehenge. A jednak wali tak kupa narodu z całego świata (sam widziałem japońców) i kilkanaście tysięcy ludzi całkiem nieźle z tego żyje (podobnie jak Lucy z Bieszczadów).
A teraz przewrotnie:
Czy Galeria Uffizi w Florencji jest przestrzenią publiczną? Z całą pewnością! No to spróbuj kupić bilet wstępu. Postoisz od bladego świtu w długiej kolejce i nie wiadomo czy dostaniesz bo oni w trosce o komfort zwiedzania wpuszczają tylko określoną ilość ludzi (całkowicie odwrotnie niż w Muzeum Watykańskim gdzie się sprzedaje biletów ilu tylko ludzi chce wejść). Skąd te trudności? Bo większość biletów została sprzedana w trybie rezerwacji przez internet i na miejscu je tylko przychodzą odebrać. No i czy nie ma tu trochę analogii do tego zamknięcia doliny Kobylańskiej dla imprezy IBM?

Inny przykład - do kościoła w Rzymie wejdziesz w godzinach otwarcia za darmo, jak coś wrzucisz do puszki to twoja dobra wola. Natomiast w takiej Florencji tylko za biletem, oczywiście płatnym. A jak ktoś chce nie zwiedzać tylko się pomodlić? To niech przychodzi w godzinach mszy albo... płaci. A czy możesz zwiedzać w czasie mszy. Teoretycznie tak ale kręci się tam trochę barczystych facetów, którzy albo zmuszą cię do modlitwy... albo wyrzucą na zbity pysk. Nie ma lekko! Ilu ludzi żyje z turystyki w Florencji czy Wenecji? Nie wiem, ale sporo.

A w Alpach to nie żyją z turystyki i jej specyficznej odmiany czyli narciarstwa?

Zbliża się sesja. Dla niektórych studentów już się zaczęła/zacznie w poniedziałek, inni mają jeszcze tydzień nauki. Z tego względu pozwoliłem sobie założyć nowy temat, do którego zapraszam wszystkich studentów i absolwentów, żeby opisali swoje dziwne/śmieszne/niezwykłe egzaminy, jakie mieli okazje zdawać.

Na początek dwa zdarzenia z moich egzaminów i jedna instytutowa anegdota.

Zdawaliśmy egzamin pisemny. Po około 10-15 od rozpoczęcia w sali słychać szum wody. Patrzymy, a tam z rury koło umywalki płynie woda. Pilnujący w pierwszej chwili nie wiedzieli co robić: zawołali egzaminatora, ten najpierw powiedział, żebyśmy spokojnie pisali. Jednak woda płynęła nadal. Po kilku kolejnych minutach, 'ewakuowali' nas do innych sal...
Kilka dni później, na egzamin ustny w tego przedmiotu jeden chłopak przyszedł z parasolem: tak na wszelki wypadek...

Przed ropoczęciem innego egzaminu (też pisemnego), profesor pyta się swoich asystentów, ile osób pisze. Jeden z nich odpowiedział, że jest trzydzieści kilka osób. Na to profesor (widocznie niezadowolony z takiej dokładności), postanowił sam przeliczyć studentów. Liczy pierwszy raz, wyszły 32 osoby. Ale postanowił przeliczyć jeszcze raz, tym razem dostał 33. Po tym, zrezygnował i machnął ręką. Śmialiśmy się potem, że dobrze, że nie wyciągnął średniej, bo dostałby, że egzamin zdawały 32,5 osoby...

I jeszcze anegdota, chyba z lat 70. XX wieku.
Sesja letnia. Jeden z profesorów w tym czasie dostał skierowanie do sanatorium (chyba) do Krynicy. Ale musiał przeprowadzić egzamin ustny, a szkoda mu było rezygnować z leczenia. Ostatecznie w instytucie zawisła kartka, która informowała, że egzamin ustny będzie odbywał się na dworcu kolejowym w Krynicy... I tak rzeczywiście było....

Wszystkim studentom życzę powodzenia na egzaminach i zdania ich w pierwszym terminie.

Jeżeli mowa o POWITANIACH, to proszę wszystkich najbliżej mieszkających Krynicy Zdroju o zgłoszenie sie na moje PW do niedzieli, bo potem będę w Krynicy w sanatorium. Mogła bym was odwiedzić z wielką przyjemnością. Jestem otwarta na wszystkie najbliżej zamieszkałe tam osoby z forum.

W minionych dwóch dniach odwiedziłem sąsiedzkie miasta turystyczne takie jak: Piwniczna, Muszyna, Krynica, Tylicz, Bardejów /Słowacja/. Powiem wam że byłem pod wrażeniem. Czyste miasteczka, kolorowe, restauracje pełne turystów, hotele w których jest brak wolnych miejsc, oraz wyciągi na których jest śnieg i narciarze. Pełnia sezonu mimo że nigdzie nie spotkałem samochodu z ukraińskimi numerami. Polscy turyści zapełnili obiekty i miasta w których turysta czuje się klientem oczekiwanym. Jadę dalej odwiedzam obiekty sanatoryjne w Iwoniczu Zdroju / Pod Jodłą/, Rymanowie /Zimowit, Maria/, Polańczyk Amer-Pol/ i co widzę! Na recepcjach wymienionych obiektów brak jest kluczy do pokoi dwu osobowych, bo wszystkie są zajęte. A jak jest w Ustrzykach Dolnych. We wszystkich obiektach znikoma liczba turystów, w lokalach gastronomicznych małe ilości turystów, wyciągi zipią końcówką śniegu. Czy ktoś w naszym mieście analizuje sytuacje? Czy pan Burmistrz i Pan Starosta odpowiedzą publicznie, ile razy byli na targach turystycznych w minionym roku, dlaczego zwolniono tak cennego pracownika Centrum Informacji i Promocji Jacka Łeszegę, ile w minionym roku gmina i powiat przeznaczyły na promocje miasta, dlaczego gmina nie uruchomiła basenu odkrytego , ile pieniędzy przeznaczyła w bieżącym budżecie na jego modernizację lub budowę tego obiektu, jakie inwestycje planują w najbliższym czasie wykonać idące w kierunku rozwoju ruchu turystycznego, kiedy poważni inwestorzy zostaną zaproszeni do miasta w celu budowy choćby jednego hotelu z SPA, co gmina ma do zaoferowania poważnym inwestorom, jakie wydarzenia kulturalne w 2008 roku są w stanie zachęcić turystów do zaplanowania urlopu w Ustrzykach Dolnych i okolicy? Tych pytań nasuwa mi się tysiące. Często w minionych latach zadawałem podobne, ale to zawsze jest rzucanie grochem o ścianę. Brak nas na TVN Meteo w warunkach narciarskich! Po woli sami wykreślamy się z polskiej mapy turystycznej. Ale co by nie napisać to i tak panowie odpowiedzą że to bzdura, bo w Bieszczady przyjeżdża mnóstwo turystów i tak po prostu ręce opadają, bo nikt nie paczy po ilu dniach ci turyści z Bieszczad uciekają. Dobrze że Pan Bóg, dał nam taką piękną przyrodę, bo to zawsze aktualny powód przyjazdów turystów tylko co dalej...

04-07-2009 mi pasuje, trzeciego mam laser więc raczej nigdzie nie wyjadę.
Być może przyprowadzę nowego "słodkiego", poznałem go w sanatorium w Krynicy. Bardzo oryginalna i "malownicza" postać.

Odpowiem ogólnie - nie cytując:
Jeżdżę w Bieszczady koleją od kilkunastu lat - i to kilka razy w roku więc znam i frekwencję i linię naprawdę dobrze.

-skąd pomysł, że pociąg w dzień jedzie szybciej niż w nocy?
-tak to Wrocław i ogólnie centarlna/Zachodnia Polska generuje największy potok podróżnych w tamtym kierunku (ludzie w Bieszczadach to (poza Warszawa i Kraków)to Wrocław, Poznań, Szczecin. To nie znaczy że innych nie ma -są -ale te rejony przeważają).Stąd pomysł pociągu Poznań Wrocław-Kraków-Stróża-Zagórz-Łupków i dobre skomunikowanie w Poznań -Szczecin i We Wrocławiu ze Zgorzelcem i Zieloną Górą. Nic więcej. i w nocy.

-nie można porównywać ludzi jadących do Kołobrzegu (z rodzinami itd. które jeżdżą w dzień) do ludzi (głównie studentów, turystów itd) jadących grupami w celu chodzeniu po górach -dlatego noc i tylko noc (dla rodzin raczej zostaje PKS Wrocław - do Ustrzyk - choć też 15h jedzie (tylko sezon). Po drugie 7-8h podróży nie można porównywać do 12h.
-Odcinek Łupków -Zagórz nie wygeneruje ani osoby z mieszkańców w ruchu lokalnym - tak samo jak na odcinku Polanica-Kudowa. Natomiast jeśli będzie to połączenie - tu ludzie schodzący ze szlaków z niego skorzystają.Bo jak już pisałem wcześniej - kończą się tam szlaki i beskidzkie i bieszczadzkie - więc Komańcza czy Łupków to wręcz wymarzone miejsca żeby wsiąść do pociągu i wrócić do Domu. (Szczególnie że już od tego roku Wąskotorówka dojedzie do Smolnika-2km od Łupkowa(jeśli zrobią odbiory techniczne)- więc będzie możliwość dojechania do/z serca Bieszczad tylko koleją (choć to tylko przy okazji).
-do Krynicy jeżdżą ludzie do sanatoriów, kuracjusze -dlatego tak jak mamy bezpośrednie pociągi do Kudowy, Szklarskiej tak też przydadzą się do Krynicy. Ludzie starsi z walizkami naprawdę nie powinni musieć się przesiadać. A to nie problem aby 3-5 wagony były do Zagórza i 3 do Krynicy.

POzdrawiam
senior

Witam szanownych kolegów. Czy znajdzie sie ktos kto był w sanatorium w Lądku? Niby jestem zdecydowany na Krynicę , ale jest jeszcze czas więc może Lądek?
pozdrawiam

Witam szanownych kolegów. Czy znajdzie sie ktos kto był w sanatorium w Lądku? Niby jestem zdecydowany na Krynicę , ale jest jeszcze czas więc może Lądek?
pozdrawiam
bylem w ladku i jestt ok.

[ Dodano: Wto 31 Paź, 2006 ]

Jestem za tym, żeby stare K....wy wracajace z sanatorium w Krynicy, oczekujace na autobus z biletem z kasy przy Hawanie pakowac od razu z bagażem do luków

Witam wszystkich , ja dostałem skierowanie do sanatorium w Krynicy w miesiącu sierpniu , może ktoś jeszcze , Leszek

Widze Karol,że nie do końca z uwagą czytasz moje posty,sam proponowałem o godz.18.40 z Gdyni nocny TLK do Zakopanego i to całoroczny,po drugie Kołobrzeg-Kraków jak pamiętasz od 2 lat chodzi przez Iławe,Warszawe,wcześniej przez Bydgoszcz,węglówke i plusem tego pociągu było,że od Bydgoszczy do Śląska nie zatrzymywał się,(Bydgoszcz-Częstochowa)to była dobra trasa dla tego jeszcze hotelu,potem Nexu,ale powiedzmy tory sie posypały i zmiana trasy na powiedzmy lepszą częściowo,choć czy omijanie Bydgoszczy jest dobre?.Produkt o nazwie TLK wydaje się dobry,ale na nocne składy,jak najbardziej to popieram,jeszcze więcej połączen nocnych może być,szczególnie nad morze i w góry,coś do Szklarskiej,Kudowy by sie przydało,może Zagórza i Krynicy.Ale dzienne TLK to jest błąd,pasażer ma sie cieszyć,że zamiast EX ma produkt o standarcie pospiesznego.Pobrzeże,pociąg który kursowal jako pospiech Tczew-Kołobrzeg,robi dziś kariere,a dlaczego,bo skrócono relacje Ex Słupia-Kołobrzeg-Warszawa-Bielsko i wtedy PR wydłużyły relacje Pobrzeża do Wawy robiąc na tym kase,a PIC w 2003r stwierdził,po co do Kołobrzegu pociągi,co z nam z tysięcy wczasowiczów,sanatoriów,kuracjuszy.Jakże głupie myslenie tej firmy,PR uruchamiają Krakowianke jeszcze i jest kasa,wtedy PIC chyba wykąpany w zimnej wodzie przejmuje Pobrzeże,bo stałby sie bankrutem na trasach pomorskich.Do dzis brakuje im myslenia,tam gdzie leży kasa ich nie ma.Pozostałe TLK,Starosta,miał lepsze godziny w barwach PR,7.05 z Poznania i codziennie,13.45 z Warszawy,ale wsadzili go wcześniej dziś,bo trzeba chronić IC a PR nam nie zagrażają,pociąg juz nasz.Gałczyński to znak litości od PICu dla Lublina,zabrali im IC Bystrzyca,Ex Czartoryski,wcześniej Ex Bolko,no i podobna sytuacja jak z Kołobrzegiem,miasto odcięte i nie ważne,to pojawil sie Gałczyński.Zastepujemy Bystrzyce i damy im produkt w pięknym malowaniu,niech sie cieszą,po co im jakieś IC,Ex.Jeszcze Zielonogórzanin jest,no tak,tam też ludzie mieszkają,a tabor akurat mamy na TLK.To jest krótkie przedstawienie osiągnięć PICu,likwidacja konkurencji,ale danie podobnych standartów,nawet gorszych,ale konkurencji brak to wszystkm ludzie pojadą.Dobrze wiesz Karol co oni robią od 2002r.degradacje,skracanie tras,zmniejszanie ilości IC,tabor EX słabszy i nowy produkt,jakże przyszłosciowy o nazwie TLK,tanie linie,tanie wagony,bądż szczęsliwy i zadowolony,zapłacisz mało,podróz bedziesz mial wspaniałą-hasło przewodnie.

Nikifor 1895-10 pazdziernik 1968
1895 - urodzil sie 21 maja w Krynicy
EpiFaniusz Drworniak -sam sie nazwał Nikiforem
Brak danych z jego dzieciństwa .Miał słaby słuch i wade wymowy .Chyba uczeszczał do szkoły powszechnej, .W koncu I wojny światowej zmarła jego matka .został sam .Zdany na siebie Nikifor próbowaał zostac fryzjerem ,juz wtedy malował pierwsze rysunki .
najwieksze dzieła
Szkicownik z rysunkami bezkidzkich cerkiewek -własnosc Zygmunt Król
Autoportret w trzech postaciach -muzeum okregowe w Nowym Sączu
Karty modlitewnika -Muzeum okregowe w Nowym Sączu
Uzdrowienie chorej -Kompozycja wielo rysunkowa w Muzeum Okregowym w Nowym Sączu
Pejzarz beskidzki ze stacyjka,lata 30 - Muzeum Okregowe w Nowym Sączu

1923-25 pochodza najstarsze zachowane zdjecia Nikifora ,
1925 w tarnowie sprzedaje swoje cerkiewki ,Zygmuntowi
1930 malarz Roman Turyn organizuje "dozywianie " w jednej z pensjonatowych kuchni ,ktora tez Nikifor namalował
1932Kolekcje dzieł Nikifora Turyn pokazuje przyjaciołom malarzom w Paryzu
1947Andrzej i Ella Banachowie chca wypromowac jego sztuke ,opuszczaja Krynice i nastepuje wywuzka Nikifora w ramach akcji "Wisła", wraz z łemkami i ukrainami zostaje wywieziony do szczecina nie wiadomo dokladnie ,powstaja tam Akwarela "POrt-widok stacjii kolojowej i nadbrzeza portowego w miejscowosci nazwanej BOŁODZIEZ "wywoza go dwukrotnie i sam wraca do krynicy
1948 ZarzadMiejski Krynicki wydaje Nikiforowi zaswiadczenie poswiadczajace ze jest synem głuchoniemej matki urodzonym w 1895 roku i kawalerem oraz ze trudni sie ulicznym malarstwem ,,,,,,
1949 wystawa prac Nikifora w sopocie
1955 zostaje zatrzymany i oskarzony o włuczegostwo
1956w marcu wWarszawie ponad 150 prac Nikifora pokazane zostaje dzieki staraniom Aleksandra Jackowskiego oraz w maju w Londynie
1959 U Nikifora rozpoznana została gruzlica
miedzy czasie zostaja napisane dwie ksiazki o zyciu nikifora
1959-60 ponad 100 obrazow w paryskiej galerii Diny Vierny oraz w 1959 amsterdam ,Brukselę
1962 Nikifor poznaje Mariana Włosinskiego
1962 Nikifor otrzymuje nazwisko Krynicki i dowód osobisty z data 1 stycznia 1895r Jego prawnym opiekunem zostaje Marian Włosinski
1963 Nikifor wraz z M włosinskim leca do Bułgarii na wakacje
ukazuje sie trzecia ksiazka Historia o Nikiforze
1967w Zachecie zostaje zorganizowana retrospektywa wystawa ze zbiorow muzeów panstwowych ,pokazano 300 prac i Artysta jest obecny na wernisażu
1968 artysta kilka razy przebywa w szpitalu .Zmarł 10 pazdziernika w sanatorium ,,,,,,
moj kochany Nikifor az dziwne ze po tylu wystawach
dalej zył w nedzy ,i chorowal ,dobrze ze w ostatnich latach miał przyjaciela Mariana malarza ,,,,swego prawnego opiekuna ,

Witajcie,
czasami mam wrażenie, że gram w jakieś czarnej komedii,
Dorota jeżeli masz mozliwosc idz tez to psychologa, nie twierdzę, ze to Cie wyleczy ale da Ci siłę żeby dalej "walczyć" wiem z doświadczenia.
Do sanatorium jaaaasne czemu nie ale potraktuj to jako relaks natomiast wroc i dalej rob swoje,
ja bylam wczoraj u hepatologa (od wątroby) prywatnie bo oczywiscie terminy w przchodni na grudzien najwczesniej. muszę Wam powiedziec ze bardzo konkretna babka mimo, że trafilam tam zupelnie przypadkiem.
Okazało się, że zna dobrze tego profesora Kucharza, ktory wlaczyl mi probną kortykoterapię. Od razu stwierdziala to czego najbardziej się boję, że nalezy wykluczyc czy w przebiegu kolagenozy o ktorej wskazują moje dolegliwosci (a ktora mimo wszystko nie potwierdza sie w badaniach) nie zostala zaatakowana moja kochana wątroba , w lipcu z przychodni dostanę skierowanie na rozne przeciwciala itp w kierunku watroby oraz rezonans drog zolciowych i na koncu ok wrzesien pazdziernik biopsja wątroby, znowu kolejne badania przeciągające się w nieskonczonosc ale przynajmniej nie uslyszalam zebym zaparzyla sobie cieplego mleka na noc przytulila sie do męza a na drugi dzien na pewno wszystko mi przejdzie..
po sterydach w pierwszych dniach czulam się jakby lepiej , natomiast od wczoraj znowu jestem slaba jak pieron jasny.
w sobote jadę do Krynicy Zdroj na tydzien z męzem i coreczką i chcę na tydzien nie myslec po prostu o niczym. samopoczucie nie pozwala zapomniec ale co tam.

poza tym mąz i cala rodzinka nie wie o moich sterydach i kolejnych planowanych badaniach (uwazaja ze napewno wszystko wymyslam bo skoro nie ma diagnozy to napewno tak jest) , zeby zatem oszczędzic sobie kolejnych stresow przestalam o tym mowic (i to jest w tym wszystkim najgorsze) nie ma jak wsparcie rodzinki

wiecie moze czym się rozni badanie przeciwciala ANA od profilu ANA?
ceną na pewno a czym jeszcze?
pozdrawiam

w Krynicy byłam kiedyś u babci w sanatorium

a u mnie się powoli kończy 1 lo.
ale szybko czas leci !

Wiadomo, że niegdysiejszy Sojuz turystycznie podzielony był na dwa obszary:
- ten na którego turystę z innego kraju dopuszczano, najchętniej jednak tylko takiego przybywającego w sposób zorganizowany (a więc łatwego do kontroli)
- taki, na którego turystę po prostu nie wpuszczano (swego czasu na rozjeździe dróg za Lwowem - na Tarnopol (dozwolone) i Stanisławów (niedozwolone) usiłowałem pojechać właśnie na Stanisławów. Z pod tzw. "gaju" natychmiast pognał za mną milicjant na IŻ-u i po jakimś kilometrze dopędził, zatrzymał i grzecznie acz stanowczo zmusił do zawrócenia. Na Iwano-Frankowsk nie lzia - i nie było gadki.

Tak było m.in. z Gorganami i Czarnohorą.

Interesuje mnie natomiast co innego - czy radzieccy w ogóle eksploatowali turystycznie te tereny, czy istniała infrastruktura turystyczna itd czy też to wszystko się teraz dopiero tworzy.

O ile wiem to w dwudziestoleciu międzywojennym to różnie z tym było. Bieszczady ponoć nie były w ogóle turystycznie eksploatowane. Był to region dość gęsto zamieszkały, rolniczy. Turysta o ile się trafiał to tylko tzw. "letnik" z miasta.
Gorgany ponoć to była kompletna dzicz i głusza.
Czarnohora, owszem, ponoć nawet bywało dość gęsto od turystów, ale głównie narciarzy i głównie z Lwowa, potem stała się modna i w Warszawie. Ludzi z Poznania czy Bydgoszczy ponoć w Czarnohorze trudno było spotkać podobnie jak i z Krakowa czy też Śląska.

Tak mi się wydaje, że masówka turystyczna (poza Tatrami) to jednak "dziecko socjalizmu". W 1953 roku byłem po raz pierwszy w górach. Przeszedłem trasę - Krynica - Rytro - Szczawnica - Czorsztyn - Bukowina - Zakopane.
W Krynicy poza sanatoriami i pensjonatami FWP nie było nic, kwaterę można było dostać cichcem. W Rytrze jedyną możliwością noclegu było okresowe schronisko w szkole. W Szczawnicy (poza częścią uzdrowiskową) były tylko kwatery w Szczawnicy - wsi, oraz schronisko Orlica, małe i przepełnione. Czorsztyn był turystyczną pustynią, turystów przyjmowano w zaledwie kilku domach, Bukowina była raczej wsią niż dzisiejszym wczasowiskiem.
Do 1939 roku przeważał chyba jednak turysta typu "letnik" - wynajmował jakąś część chałupy, chodził nad rzeczkę, do lasu na grzyby czy jagody, w góry jednak chadzał rzadko. Turysta z plecakiem, codziennie lub prawie codziennie zmieniający miejsce noclegu to chyba jednak dopiero po 1945 roku (oczywiście nie licząc pojedynczych przypadków).
Co biegli w historii turystyki na to?

ja proponuje turnusy rehabilitacyjne w krynicy w sanatorium zgoda radzę wejść na ich stronę www i zobaczyć, ale jak ktoś raz tam pojedzie to będzie jeździł co roku
pozdrawiam wszystkich czekam na inne propozycje czemlyn

Janusz ja mam bardzo daleko do Kołobrzegu!! Mieszkam w Krynicy-Zdróju(Górskiej) ,a nie Krynicy Morskiej!1 A to jest różnica . Ale może rzeczywiście dobrze by kiedyś było pojechać gdzieś (np. do sanatorium lub gdziekolwiek indziej)

W sanatorium, co w górskiej Krynicy
kuracjusze od wygód są dzicy:
chcą - miast spać wśród siania -
świeżego posłania
i nie z butli pić tran lecz z szklanicy.

ZAgranica zainwestuje, inwestuje caly czas. Chca kupic polska gielde, Araby sie przymierzaja do sanatoriow w Krynicy i do zakladow azotowych.. no to co bedzie w polskich rekach? Nie podoba mi sie to. Uwazam, ze wieksosc udzialow powinna byc jednak polska.

Czy ktoś z forumowiczów wie na temat cofnięcia finansowania pzez MON pobytu w sanatoriach dla misjonarzy. Bo dostalem ostatno taki sygnał że Krynica żąda pieniążków za pobyt. Czyżby zaczęto oszczędzać na naszym zdrowiu.

Jolu,
Darek od kilku dni jest w sanatorium w Krynicy i nie ma dostępu do internetu.
Przekazałam Darkowi tę wiadomość, jak zwykle od razu zareagował.
Obiecał zadzwonić do Włodka oraz do Kozienic, do znajomych w szpitalu, którzy w jakikolwiek sposób mogliby pomóc Maćkowi.

Wyjezdzam 20 kwietnia,moze ktos mi napisac na temat tego sanatorium.

Witam.Byłam w kwietniu br. w sanatorium na Skierowanie z NFZ w Nowym Domu Zdrojowym w Krynicy Zdrój.Polecam, warunki bardzo dobre,wyżywienie także bardzo dobre.Obsługa bardzo miła. Pozdrawiam kuracjuszy.

Stanowczo odradzam wyjazd do tego sanatorium tj STAREGO DOMU ZDROJOWEGO w Krynicy Gorskiej kazdemu kto ma ochote choc troche sie podleczyc czy wypoczac.
Warunki bytowe w tym sanatorium ocenilbym na denne czyli bardzo bardzo slabe, juz dla harcerzy lepiej sie przygotowuje pokoje niz tu w tym sanatorium dla doroslych i schorowanych ludzi.
Rozlozyc sie z ciuchami nie ma gdzie bo ciasno jak cholera - w pokoju trzyosobowym jest jedna szafa dwudrzwiowa i kazdy ma taka mala szafke przy lozku w ktorej nawet samych lekarstw nie ma jak porozkladac a przeciez to jest Szpital sanatoryjny wiec ludzie tu przyjezdzaja juz schorowani i prawie na miesiac czasu a wiec tych ciuchow troche musza zabrac ze soba.
Po drugie toleruje sie tu pijanstwo i to w niespotykanym wymiarze bo bylem juz w niejednym sanatorium i mam porownanie.
Burdy w srodku nocy wcale nie byly tu rzadkoscia ale pani dyrektor udawala ze niczego nie slyszala nic nie wiedziala a przeciez pielegniarki na okraglo lataly do tych podpitych i to niekoniecznie mezczyzn.
Cale pietro bylo postawione na nogi w srodku nocy ale pani dyrektor nic nie wiedziala o tym a raczej chyba na reke jej bylo zeby tego nie wiedziec.
Za to o kuchni moge sie wypowiedziec w jaknajwiekszych superlatywach - jedzenie doskonale i bylo go dosyc.
Rowniez o paniach od zabiegow nic zlego powiedziec nie moge - zawsze mile i usmiechniete.
Dziwi mnie tylko jak NFZ ocenia pozytywnie takie osrodki i kieruje tam nas bo przeciez przed podpisaniem umow musza chyba przeprowadzac jakies wizytacje czy cos tam takiego - nic nie rozumiem z tego wszystkiego.
Reasumujac odradzam wyjazd do Starego Domu Zdrojowego w Krynicy Gorskiej i to stanowczo - szkoda pieniedzy NFZ, szkoda mojego zdrowia i szkoda naprawde czasu ktory ja osobiscie uwazam za zmarnowany.

Witam
Wyjeżdżam do Krynicy Zdrój, do sanatorium Patria - był tam ktoś z Was może?
Jeśli tak, napiszcie coś o tym miejscu (na internecie można znaleźć informacje o historii tego miejsca ale o warunkach w sanatorium już nie...)
Pozdrawiam wszystkich

Wyjeżdżam do sanatorium MSWiA w Krynicy Zdrój pośpiesznym z Torunia o 18.57.dnia 22.07.2009.Czy ktoś też jedzie tym pociągiem.

Witam. Wyjeżdżam do sanatorium 20 kwietnia do ośrodka w Krynicy Zdrój-Lwi gród. Mogę zabrać dwie osoby -przy trasie A-4 zjazdach. Wiadomości proszę kierować na adres; dziunia_50@interia.pl

Ja mieszkam w Krynicy-Zdroju.

49° 24'42'' N
20° 57'18'' E

Miasto położone jest w Beskidzie Sądecki, w dolinie potoku Kryniczanka.
Krynicę otaczają takie szczyty jak Góra Parkowa, Góra Krzyżowa, Jasiennik, czy najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego - Jaworzyna Krynicka (1114 m.n.p.m.)

Historia: (z wikipedii)

Wieś założona w 1547 roku przez Danka z Miastka (obecnie Tylicz) jako Krzenycze. Od początku istnienia do pierwszego rozbioru wchodziła w skład tzw. Kresu Muszyńskiego należącego do biskupów krakowskich.

W 1793 r. austriacki urzędnik Franciszek Stix von Saunbergen zakupił tu ziemię ze źródłem wody mineralnej z myślą o założeniu zdrojowiska. Powstały pierwsze domy zdrojowe, ale gwałtowny rozwój nastąpił dopiero po 1856 roku dzięki działalności prof. Józefa Dietla. W roku 1889 Krynica uzyskała prawa miejskie.

W okresie od stycznia 1944 do lutego 1945 Krynica była siedzibą ordynariusza apostolskiego Łemkowszczyzny Ołeksandera Małynowśkiego.

Od 1967 r. jest organizowany tutaj Europejski Festiwal Arii i Pieśni im. Jana Kiepury.
Co roku w lutym odbywa się tutaj również Międzynarodowy Festiwal Gitarowy.
Od 1990 roku we wrześniu odbywają się tu cykliczne spotkania polityków i przedsiębiorców z Europy Centralnej i Wschodniej pod nazwą "Forum Ekonomiczne".

Oczywiście nie zapominajmy również o tym, że Krynica jest uzdrowiskiem. Bywa nazywana "Perłą polskich uzdrowisk".
Początki lecznictwa uzdrowiskowego w Krynicy datują się na przełom XVIII i XIX wieku. Rozwój i upowszechnienie miało miejsce w latach 50. XIX wieku za sprawą Józefa Dietla, uznawanego za ojca polskiej balneologii.

Bywali tutaj m.in. Józef Piłsudski, Aleksander Kwaśniewski, Jan Matejko, Artur Grottger, Henryk Sienkiewicz, Józef Ignacy Kraszewski, Ludwik Solski, Helena Modrzejewska, Władysław Reymont, Julian Tuwim, Konstanty Ildefons Gałczyński i Jan Kiepura i obcokrajowcy (Valdas Adamkus, Václav Havel, Wiktor Janukowycz

Leczy się tutaj choroby układu moczowego i trawiennego, układu krążenia i przemiany materii.

W mieście znajdują się liczne sanatoria i szpitale uzdrowiskowe, a także odwierty, pijalnie i rozlewnie wód mineralnych i leczniczych:

zdrój Główny
zdrój Jan
zdrój Józef
zdrój Karol (nie istnieje)
zdrój Mieczysław
zdrój Słotwinka
zdrój Tadeusz
zdrój Zuber

To właśnie w Krynicy tworzył malarz prymitywista - Nikifor Krynicki. Jego prace można obejrzeć w muzeum przy Bulwarach Dietla na Krynickim Deptaku.

Miasto jest jednym z największych polskich ośrodków sportów zimowych. Narciarstwo uprawiać można na stokach w Krynicy-Słotwinach i na Jaworzynie Krynickiej, gdzie funkcjonuje linowa kolej gondolowa.

Mieszkańcy Krynicy-Zdroju rozkochani są w hokeju na lodzie za sprawą istniejącego od 1928 roku miejscowego klubu KTH. Odbywają się międzynarodowe turnieje EIHC. W 1931 roku rozegrane zostały tutaj Mistrzostwa Świata w tej dyscyplinie sportu - były one jednocześnie mistrzostwami Europy. W championacie światowym zwyciężyła Kanada, która była reprezentowana przez drużynę Uniwersytetu Manitoba, a reprezentacja Polski zajęła czwarte miejsce. W klasyfikacji Mistrzostw Europy najlepsza okazała się Austria (3 miejsce w Mistrzostwach Świata), a Polska zdobyła tytuł wicemistrzowski.

W Krynicy-Zdroju uprawia się także saneczkarstwo. Na nieistniejącym już torze na Górze Parkowej (742 m n.p.m.) dwukrotnie (w 1958 i 1962) odbyły się Mistrzostwa Świata w saneczkarstwie. Jeszcze po drugiej wojnie światowej w Krynicy istniały dwie skocznie narciarskie. Uprawia się tutaj również kolarstwo górskie, curling, boks, kick-boxing, karate, taekwondo, snowboard, narciarstwo alpejskie, short-track, saneczkarstwo, piłkę nożną. Organizowane są turnieje szachowe. W Krynicy-Zdrój swoją siedzibę ma jedna z siedmiu regionalnych grup ratownictwa górskiego - Krynicka Grupa GOPR.

Sławni Kryniczanie
Nikifor
Andrzej Zabawa
Józef Kurek
Maria Semczyszak
Ryszard Pędrak-Janowicz
Zbigniew Ziobro
Paweł Zygmunt

Osoby związane z Krynicą-Zdrój
Jan Kiepura
Józef Dietl
Kazimierz Pułaski
Grażyna Brodzińska
Bogusław Kaczyński

Witam !!!

Zamieszczone poniżej adresy są raczej aktualne. W wypadku gdy stwierdzicie, że coś się w tym względzie zmieniło prosiłbym o wiadomość z waszej strony na PV.
Mile widziane będą również wszelkie informacje dotyczące danych tematów, które po nadesłaniu będę wykorzystywał do aktualizacji tematów.

Szpitale i sanatoria wojskowe

Niektóre szpitale wojskowe:
Warszawa Bydgoszcz
Kraków Gdańsk Lublin Wrocław
WIML (Warszawa)

Już pod kapeluszem:
Elbląg Wałcz Żary Opole Poznań
Przemyśl
Hel
Olsztyn
Gliwice
Ełk
Dęblin

Uzdrowiskowe
Ciechocinek
Krynica-Zdrój
Kudowa-Zdrój
Busko-Zdrój
Lądek-Zdrój

Wyszukiwarka ośrodków medycznych na terenie całej Polski

Pozdrawiam Radca WP

Witajcie!

Odpowiem...odpowiem..mimio tej ostrej kuracji . Renatka wszystko juz wie, Anbea tez na bieżąco ale moze inni chcieliby cos poczytac w tym temacie.
Lucja, od razu wyjaśniam, że byłam w Szczawnicy Zdroju a nie w Szczawnie. Do tego ostatniego mialam jechac teraz ale nie wyszlo, natomiast wyszla Krynica, rozreklamowany kurort, ktory w przeciwienstwie do tych mniejszych, ma mnostwo atrakcji dzieki ktorym nadazyc z zabiegami nie mozna. NFZ rzeczywiscie niewiele moze nam zaoferowac za te pieniadze, ktore dla nas przeznacza. Pokoje sa zazwyczaj gorsze ale do wytrzymania, w pokojach nawet czasem TV sie trafi (to dla tych, co to bez pilota w reku i "zyciowych" seriali zyc nie mogą - oczywiscie pod warunkiem, ze wykupia karte do czytnika). Lazienki mozliwe, woda ciepla z kranu i prysznica leci wiec reszte mozna przezyc. Ja osobiscie mam 4 zabiegi w ramach NFZ - w tym jeden jest ewidentna pomylka. Moj kregoslup potrzebuje czegos wiecej niz glaskania wiec nie omieszkalam masazyscie powiedziec, ze od glaskania mam meza w domu. Odpowiedz byla zadziwiajaca: za tyle tylko nam placa. Ten masaz trwa 10 min. No wiec wykupilam masaze prywatnie - dla ciekawych 60 zł masaz calego ciala - trwa 45 minut, w co wchodza rozwniez delikatne cwiczenia rozciagajace. I tu prosze bez wyobrazni, bo to akurat pisze calkiem powaznie. Poza tym dostalam krio - na szczescie nie komore bo z niej to pewnie wyjechalabym nogami do przodu. Usilowalam sie doprosic o borowine ale doktror nie zgodzila sie na to, czym mnie zdumiala. Powiedziala, ze jesli biore mtx to ona borowiny nie da, nawet w plastrach, bo sie boi, ze cos zlego sie stanie. Do dzis nie wiem co miala na mysli i obchodze sie bez borowiny. Dostalam rowniez masaze podwodne, dzieki ktorym rozlal mi sie zylak na nodze, wiec juz przezornie wchodze tylko na masaz do yakkuzi - takowy mozna otrzymac zastepczo. Gimnastyke na sali traktuje bardzo powaznie - chodze na nia codziennie i mam sily by jeszcze biegac po tutejszych gorkach. Do obiadu czas glownie spedzamy na ubieraniu sie, rozbieraniu, moczeniu we wszelkiej masci wodach mineralnych i ponownym ubieraniu, by znow rozebrac sie i moczyc kilka drzwi dalej. Poniewaz chodze tez co drugi dzien na basen - mam dodatkowe moczenie - tyn razem z dodatkiem chloru. Zazartowalismy wczoraj. ze chyba przyniesiemy na basen worek soli i bedziemy robic za solone sledzie . O innych atrakcjach chyba nie ma co sie rozpisywac bo wszyscy je znaja. Koncerty w muszlach koncertowych, kawiarenki, wycieczki, ogniska goralskie (oczywiscie w gorach) i wszechobecne dansingi, gdzie jest kolejna gimnastyka , odrobine przyjemniejsza niz ta na sali gimnastycznej. Deptak pelen polujacych jastrzebi i sroczek na wybiegu, gotowych dac sie porwac na parkiet. Jak narazie cala te terapie znosze bardzo dobrze, co sie bedzie dzialo 3-4 tygodnie po powrocie, tego nie wiem. Chociaz wroc...wiem.. bede zdobywac z Anbea jakies gorki w Tatrach . Jak nasze stawy to zniosa to sie okaze, mam nadzieje ze gorzej nie bedzie. Janek pewnie za glowe sie lapie, tym bardziej, ze o pobytach sanatoryjnych ma ugruntowane zdanie, ale na pocieszenie dodam, ze przynajmniej moja psychika jest zdrowa i mam wciaz ochote zyc.
Tak wiec dla wyjezdzajacych do sanatorium dobra rada: 20 par majtek ze soba nie jest za malo - te zmoczone nie nadazają wysychac. Reczniki zreszta tez.

Do Janka: Twoi pacjenci po pobytach sanatoryjnych narzekaja na samopoczucie bo pewnie wstyd mowic doktorowi, ze mieli spora frajde z pobytu

Do Ilama: prywatny masazysta jest taternikiem i himalaista - sporo ciekawych informacji od niego uzyskalam. Potwierdza Twoja opinie, ze Rysy sa w moim i Anbei zasiegu, ale ostrzega przed koniecznoscia wykuwania stopni w sniegu. Reszta po powrocie.

Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich